Giełdowy kurs czeskiego koncernu energetycznego CEZ pobił wczoraj kolejny rekord: na praskim parkiecie akcje spółki podrożały o 1,4 proc., do 977,8 koron, a w Warszawie zyskały 1 proc., zatrzymując się na poziomie 133,8 zł.

Wpływ na wzrosty mógł mieć raport analityków HSBC, którzy 6 grudnia podtrzymali zalecenie "przeważaj" dla akcji CEZ-u, podnosząc jednocześnie ich cenę docelową. Papiery powinny - ich zdaniem - podrożeć do 1243 koron. Poprzednio cenę docelową akcji CEZ-u specjaliści z HSBC wyznaczyli na 1020 koron.

Wczorajszy wzrost kursu świadczy o tym, że inwestorzy najwyraźniej zignorowali inne napływające z rynku informacje. Chodzi o dwa negatywne dla czeskiego koncernu doniesienia. Pierwsze dotyczyło kary, jaką bułgarski urząd antymonopolowy nałożył na CEZ i firmę EVN, uznając, że należące do nich spółki dystrybucyjne nadużywały pozycji rynkowej. Łączna wysokość grzywny to 64 tys. lewów (czyli ok. 125 tys. zł).

Druga informacja dotyczyła koncernu E. ON, który jest największym konkurentem CEZ-u na czeskim rynku. Niemiecka firma zapowiedziała, że od 1 stycznia 2007 roku zaoferuje odbiorcom indywidualnym energię elektryczną po cenie o 0,5 proc. niższej niż czeski koncern.