W oku tego giełdowego cyklonu znalazł się w ostatnich dniach bank Barclays, ale korzyści ze wzrostu jego akcji odnieśli też posiadacze walorów jego brytyjskich konkurentów.
Końcówka minionego tygodnia na giełdzie londyńskiej była bardzo emocjonująca. Rynek żył pogłoskami o szykującym się przejęciu banku Barclays, trzeciego na rynku brytyjskim, przez Bank of America, wicelidera w USA i na świecie.
Merrill Lynch zamieszał
Zamieszanie wywołał raport banku inwestycyjnego Merrill Lynch. Jego autorzy stwierdzili, że "Bank of America jest bardzo zainteresowany kupnem Barclaysa". Przypomnieli, że amerykański gigant, ostro rywalizujący z Citigroup o prymat na świecie, już wcześniej podkreślał, że kolejnym etapem rozwoju tej instytucji będzie osiągnięcie wiodącej pozycji w globalnej bankowości detalicznej i inwestycyjnej. Właśnie dzięki przejęciu Barclaysa, twierdzi Merrill Lynch, ten cel Bank of America będzie mógł zrealizować.
Bank of America w ostatnich miesiącach już kilka razy pod względem kapitalizacji rynkowej był lepszy niż Citigroup, ale trwało to krótko. Oba banki dzieli obecnie kilkanaście miliardów dolarów, gdyż kapitalizacja Citigroup wynosiła w piątek 249,2 miliarda dolarów, a Bank of America był wyceniany na 235,7 mld dolarów. Brytyjski Barclays po dwóch sesjach wzrostowych kosztował 92,9 mld dolarów.