Były prezes Enronu Jeffrey Skilling nie będzie mógł oczekiwać na wynik rozprawy apelacyjnej na wolności. Sąd federalny oddalił wniosek o poręczenie majątkowe i wysłał Skillinga do więzienia, aby rozpoczął odsiadywanie 24-letniego wyroku.

Obrona byłego szefa Enronu miała jednak powody do zadowolenia, bo jednocześnie sędzia apelacyjny dał do zrozumienia, że były szef Enronu spędzi za kratkami znacznie mniej czasu, niż nakazuje wyrok pierwszej instancji. We wstępnej opinii sąd apelacyjny podzielił zastrzeżenia obrony w sprawie instrukcji przekazanych ławie przysięgłych przez sąd pierwszej instancji. Zdaniem sądu, jest jednak mało prawdopodobne, aby w wyniku apelacji oddalono wszystkie punkty aktu oskarżenia i bez wątpienia Skilling będzie musiał odbyć karę.

Były prezes Enronu będzie odsiadywał wyrok w półotwartym zakładzie karnym w Minnesocie, gdzie miał się zgłosić już we wtorek. Zadowolenie z powodu wysłania byłego prezesa Enronu za kraty wyraził już Departament Sprawiedliwości USA, który w ostatnich latach poniósł kilka spektakularnych porażek w rozprawach apelacyjnych.

Skilling został w maju uznanym winnym 19 z 28 postawionych zarzutów, w tym oszustw inwestycyjnych, uczestnictwa w zmowie oraz prowadzenia operacji giełdowych na podstawie informacji poufnych. Przestępstwa te doprowadziły do upadku w grudniu 2001 r. siódmej co do wielkości spółki w USA. W październiku br. ogłoszono wyrok - 24 lata więzienia. Od tego czasu Skilling przebywał w areszcie domowym z elektroniczną obrączką na nodze i porządkował swoje sprawy. Sądzony wraz ze Skillingiem były dyrektor Enronu Kenenth Lay także został uznany winnym 10 przestępstw, ale zmarł przed ogłoszeniem wyroku.

(Nowy Jork)