W Strzelcu (nowa nazwa to Advanced Distribution Solutions) już dawno się tyle nie działo. W listopadzie spółka ogłosiła, że zamierza wyemitować do 150 mln akcji. Walne zgromadzenie akcjonariuszy zatwierdziło te plany, ale dopiero po kilku przerwach w obradach. W tym czasie diametralnie zmienił się akcjonariat, a tym samym - układ sił w radzie nadzorczej. Skąd zawirowania?
"Latające" pakiety
Adam Brodowski, były prezes i do niedawna największy akcjonariusz giełdowej spółki, tłumaczy, że przerwy w obradach walnego zgromadzenia wynikały z różnicy zdań między udziałowcami. Chodziło o ewentualne przyznanie akcjonariuszom prawa poboru. Ostatecznie zdecydowano, że akcje serii I (102 mln papierów) będą obejmowane w ramach prawa poboru, a serii J (50 mln) trafią w całości do inwestora kwalifikowanego. Z naszych informacji wynika, że może chodzić m.in. o DM IDMSA, który jest oferującym.
Różnica zdań w sprawie m.in. struktury oferty publicznej była przyczyną zmian własnościowych w Strzelcu. Doszło do kilku transakcji pakietowych, które zaskoczyły ostatnio rynek. Najpierw akcje, dające ponad 7 proc. głosów na WZA sprzedał Mieczysław Halk, wiceprezes NFI Midas. Walory trafiły do Adama Brodowskiego, który zaraz potem poinformował, że się ich pozbył. W tym samym czasie jego żona, Marta Brodowska, sprzedała swoje papiery (w ramach uzgodnionej dużo wcześniej transakcji) firmie Witis. Przedsiębiorstwo nie ma już jednak tych akcji. - Jego właściciel liczył na dalszą obecność Mieczysława Halka w spółce. Po jego wyjściu on też się wycofał - tłumaczy A. Brodowski. Kto więc teraz ma akcje Strzelca? Z naszych informacji wynika, że spory pakiet mają inwestorzy finansowi, w tym FinCo Group. Firma wprowadziła niedawno trzy osoby do rady nadzorczej giełdowej spółki. Spory pakiet kupił też DM IDMSA.
Hurtowni będzie więcej