W piątek miedź taniała, a jednym z powodów była informacja o spadającej produkcji przemysłowej w krajach strefy euro mogąca sygnalizować zmniejszenie popytu na ten metal. Analitycy spodziewali się, że w październiku produkcja fabryk Eurolandu zwiększy się o 0,4 proc. tymczasem nastąpiła obniżka o 0,1 proc. To przykre zaskoczenie dla inwestorów, którzy do tej pory byli przekonani, że rozwój gospodarki dwunastu państw strefy wspólnej waluty będzie sprzyjał notowaniom miedzi. Tona tego metalu w dostawach za trzy miesiące w piątek obniżyła się o 130 USD (1,92 proc.), do 6640 USD (godz. 17). Od rekordu z 11 maja, kiedy miedź kosztowała 8800 USD, spadek wynosił ponad 23 proc. Jednym z czynników była gorsza koniunktura na amerykańskim rynku nieruchomości. Stany Zjednoczone są wiceliderem światowego rankingu państw pod względem zużycia miedzi.

Analitycy prognozują, że w przyszłym tygodniu cena miedzi nadal będzie spadać, gdyż na rynku pojawiły się spekulacje sugerujące przewagę podaży nad popytem. Zapasy wynoszą 230 561 ton i są najwyższe od lipca 2004 r. Z sondażu przeprowadzonego wśród analityków przez agencję Bloomberga, wynika, że połowa spośród osiemnastu ankietowanych oczekuje spadku cen w przyszłym tygodniu, pięciu prognozuje niewielką zmianę, zaś trzech przewiduje wzrost notowań.