Ostatnio na potęgę sprzedawali akcje insiderzy w Stanach Zjednoczonych. W listopadzie tego roku pozbyli się papierów za 8,4 mld USD - wynika z obliczeń firmy Washington Service - gdy w tym samym czasie dokupili akcji jedynie za 133 mld USD. Na każdego dolara wydanego na zakupy przypadło aż 63,18 USD uzyskanych ze sprzedaży. To rekord.
Osoby z władz spółek postanowiły skorzystać z faktu, że amerykańskie indeksy znów wspięły się na szczyty - średnia przemysłowa Dow Jones w listopadzie raz za razem biła kolejne rekordy. Od dołka z czerwca najbardziej znany amerykański indeks wzrósł o ponad 16 proc.
Równocześnie pojawiło się sporo sygnałów świadczących o możliwości spowolnienia w gospodarce, która w III kwartale rozwijała się w rocznym tempie 2,2 proc., znacznie wolniejszym od 5,6 proc. notowanych w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku. Insiderzy postanowili więc nie czekać, aż formę straci także i giełda. - Ci ludzie świetnie znają rynek. Widzą, że koniunktura jest słabsza, więc dlaczego mają nie zdjąć trochę pieniędzy ze stołu? - pytają analitycy.
Dotąd największą dysproporcję w handlu insiderów (62,76 do 1) odnotowano w lipcu zeszłego roku. W ciągu trzech kolejnych miesięcy indeks S&P 500, grupujący pół tysiąca największych amerykańskich giełdowych korporacji, stracił 2,2 proc. Najbardziej lawinowa wyprzedaż akcji miała zaś miejsce w marcu 2000 r. - wówczas do kiesy insiderów wpadło aż 13,9 mld USD. Wtedy S&P 500 jeszcze bił rekordy, ale w ciągu dwóch następnych miesięcy spadł o 5,2 proc. Od 1987 r., w którym to roku na Wall Street doszło do pamiętnego krachu, tylko pięciokrotnie ludzie związani ze spółkami sprzedali w ciągu miesiąca więcej akcji, niż w listopadzie. Czy dane za zeszły miesiąc stanowią na pewno złą wróżbę?
Część analityków nie przypisuje temu większej wagi. - Insiderzy zazwyczaj kupują akcje, kiedy ceny są niskie, i sprzedają, kiedy idą one w górę, więc typowe jest pozbywanie się papierów w trakcie hossy - uważa Joseph Stocke, dyrektor ds. inwestycji ze StoneRidge Investment Partners z Malvern w stanie Pensylwania. - Należałoby się bać, gdyby wyprzedaż następowała przy spadającym rynku - podkreśla.