Potwierdziły się informacje "Parkietu", że awarię w krzeszowickim magazynie dystrybutora mrożonek spowodowała wada konstrukcyjna w regałach. - Dwie niezależne ekspertyzy jasno wykazały, że wina leży po stronie producenta regałów. Chcemy załatwić tę sprawę polubownie i liczymy na to, że firma ta nie będzie kwestionowała konieczności zapłaty odszkodowania. Na tym etapie możemy tylko powiedzieć, że wnioski z ekspertyz są dla producenta regałów bardzo niekorzystne, ale na razie nie możemy ujawnić szczegółów - mówi Zbigniew Mendel, prezes Jago.
Spółka nie zamierza rezygnować z roszczeń przeciwko ubezpieczycielowi - Cignie STU, która nie czekając na wyniki ekspertyz, odmówiła dystrybutorowi wypłaty odszkodowania. - Firma ubezpieczeniowa jest winna zniżki kursu Jago, jaka miała miejsce po tym, gdy w listopadzie musieliśmy poinformować o odmowie wypłaty odszkodowania, mimo iż przyczyny awarii nie zostały jeszcze ustalone. Poza tym ubezpieczyciel nie ma racji, twierdząc, że regały nie były ubezpieczone. Są ujęte we wniosku i stanowią element polisy - mówi prezes.
Wysokość strat, jakie Jago poniosło w związku z awarią, poznamy do 20 grudnia. - Czekamy jeszcze na wycenę produktów firmy Mc Cain, które zostały uszkodzone podczas awarii. Jeżeli do 20 grudnia firma nie poinformuje nas o wartości tych produktów, wówczas podamy przybliżone szacunki - mówi prezes Mendel.
Zarząd spółki podkreśla, że awaria nie spowoduje zahamowania realizowanych i planowanych inwestycji. Jago chce być liderem na rynku dystrybucji mrożonek. Zamierza też wejść w segment wyrobów chłodzonych. W tym celu rozbudowuje centrum dystrybucji w Krzeszowicach i wybuduje podobne w Błoniach.
Do awarii w magazynie doszło 9 października. Rynek dowiedział się o niej trzy dni później. Od tego czasu kurs Jago spadł o ponad 16 proc. W piątek akcje spółki potaniały o 3,5 proc., do 2,46 zł.