Trwającą 10 kolejnych sesji zwyżka indeksu DJ Stoxx 50 sprawiła, że techniczne sygnały sprzedaży, które pojawiły się pod koniec listopada, zostały anulowane. W czasie tej rekordowej serii indeks zyskał niemal 5 proc.

Z jednej strony nie jest to osiągnięcie, które świadczyłoby

o silnym rynku byka. Z drugiej pokonanie w przeszłości takiego dystansu w trakcie 10 notowań zachęcało inwestorów do realizacji zysków. Granicę 5 proc. 10-dniowa stopa zwrotu pokonała ostatnio pod koniec listopada zeszłego roku i pod koniec lipca br. Następujące po tym wydarzeniu korekty miały lokalny charakter. Być może podobnie będzie także tym razem. Moment jest o tyle szczególny, że wykres indeksu zatrzymał się tuż poniżej rekordu z 7 listopada (3739,4 pkt). Konsolidacja poniżej szczytu jest z reguły objawem siły rynku. Jeśli zatem korekta będzie miała w miarę płaski przebieg i nie sprowadzi indeksu poniżej połowy dużej białej świecy z ostatniego tygodnia (3685 pkt), będziemy mogli oczekiwać kontynuacji hossy. Głębszy spadek będzie sygnałem wejścia rynku w trend boczny, ograniczany z jednej strony przez historyczne maksimum, z drugiej przez dołek z 1 grudnia (3566,4 pkt). Wyznaczone na początku miesiąca minimum, pokrywające się niemal ze szczytem z maja zeszłego roku, stanowi w tej chwili najważniejsze średnioterminowe wsparcie. Należy też oczywiście brać pod uwagę najbardziej optymistyczny scenariusz, zakładający pokonanie listopadowej górki z marszu. Obawiam się jednak, że to byłoby tylko krótkoterminowe zwycięstwo byków, po którym chęć realizacji zysków byłaby dużo silniejsza.

Bez większych problemów kolejne kilkuletnie rekordy ustanawia S&P 500. Do szczytu wszech czasów z marca 2000 roku brakuje już tylko 7 proc. Problem

w tym, że indeks zyskał ponad 15 proc., bez choćby 2-proc. korekty po drodze. To najdłuższa taka seria od początku hossy w 2003 roku. Także na tym rynku zagrożenie realizacją zysków jest znaczne.