Na fali niepokoju związanego z brakiem kandydata na stanowisko prezesa NBP na 3 tygodnie przed upływem kadencji L. Balcerowicza, deprecjacji uległy aktywa denominowane w złotówkach. Na pogorszenie nastrojów na rynkach wschodzących wpłynęła również niespotykana przecena na rynku w Tajlandii, która nastąpiła w reakcji na ogłoszenie przez tamtejsze władze wprowadzenia obowiązkowych rezerw rzędu 30% na inwestycje krótkoterminowe do 1 roku.
Małym wsparciem dla krajowej waluty okazały się dane o produkcji przemysłowej, która w listopadzie wzrosła w ujęciu rocznym o 11,7% (oczekiwane 14,7%), notując tym samym spadek dynamiki w stosunku do październikowego odczytu 14,6%.
W tym samym czasie ceny produkcji sprzedanej wzrosły o 2,6% r/r (oczekiwane 3,1%), nie wpływając tym samym na oczekiwania dotyczące decyzji obradującej do jutra RPP. Wciąż utrzymujący się dwucyfrowy wzrost produkcji skłonił resort finansów do podniesienia prognoz dynamiki PKB za IV kwartał do 6% i jego wzrostu w 2006 roku w granicach 5,6-5,7%.
Dobre dane nie wystarczyły jednak, żeby zahamować spadek wartości złotego, a o godz. 16.20 kursy EUR/PLN i USD/PLN odpowiednio znajdowały się na poziomie 3,8150 i 3,8960.
W poniedziałek po południu euro kosztowało na rynku międzybankowym 3,7980 zł, a dolar 2,9069 zł. (TMS/ISB)