Reklama

Czy możliwa jest jednomyślność?

Publikacja: 28.12.2006 07:05

Nie wiadomo, czy na jutrzejszym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Unimilu będzie głosowane podwyższenie kapitału. Taki punkt miał się pojawić w porządku obrad, ale wycofano go po wezwaniu ogłoszonym przez Ansell Healthcare tydzień temu. Maciej Zientara, przewodniczący rady nadzorczej, tłumaczył, że ponieważ możliwe jest wejście do spółki inwestora strategicznego, nie ma sensu podejmować wiążących dla przyszłości firmy decyzji. Zaznaczył jednak, że punkt o głosowaniu nad emisją z prawem poboru może być dodany w trakcie obrad akcjonariuszy.

Unimil chciał pozyskać do 20,5 mln zł od dotychczasowych udziałowców i przeznaczyć je głównie na dalsze przejęcia spółek z branży. Według naszych informacji, planował też budowę fabryki prezerwatyw w Chinach. O realizacji takich planów wspominał Maciej Zientara, angażując się w Unimil (ma teraz 10 proc. akcji).

Z pewnością NWZA będzie okazją do wypowiedzenia się akcjonariuszy na temat wezwania. Spotkanie może mieć wpływ na decyzje dotyczące odsprzedaży papierów. Z sygnałów dobiegających do redakcji "Parkietu" wynika, że część inwestorów niechętnie pozbyłaby się walorów Unimilu. Ponieważ akcjonariat spółki jest bardzo rozdrobniony (free float stanowi ponad 40 proc.), trudno będzie o jednomyślną decyzję.

Zdaniem analityków, obecna cena wezwania - 59 zł - choć wyższa niż pół roku temu, nadal nie odzwierciedla wartości Unimilu. Szczególnie gdy uwzględni się możliwości rozwojowe firmy. - Wraz z podniesieniem ceny szanse Ansella na skupienie części akcji rosną, wątpię jednak, by udało im się objąć kontrolę nad trzema czwartymi kapitału, jak zamierzają- mówi Remigiusz Sopel, analityk DM IDMSA. Jego zdaniem, australijska firma musiałaby zaproponować znacznie większą premię w stosunku do ceny rynkowej. Przed wezwaniem akcje Unimilu kosztowały na rynku 5,2 zł.

Już przy pierwszym wezwaniu analitycy twierdzili, że pojawienie się inwestora zagranicznego chętnego do przejęcia Unimilu jest kwestią czasu. Szczególnie po tym, jak polska spółka kupiła niemieckie Condomi.

Reklama
Reklama

Spółka z perspektywami

Unimil ma bardzo mocną pozycję na krajowym rynku prezerwatyw. Poza tym, po przejęciu Condomi został liderem w Europie. Na tym rynku ma około 20 proc. udziałów. Polska firma

jeszcze znacznie odstaje od światowych potentatów. Największy wytwórca - SSL - ze swoją marką Durex kontroluje ponad 20 proc. globalnej sprzedaży. Australijski Ansell ma 12 proc. udziałów. Wszystkie trzy firmy działają w segmentach wyższym i średnim, skutecznie konkurując z tanią produkcją z Azji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama