Reklama

Przybędą dziesiątki nowych funduszy

Rok 2007 będzie ciekawy dla funduszy inwestycyjnych. Ustaliliśmy, że powstanie około 60 nowych produktów, a aktywa branży wzrosną do ponad 120 mld zł (o ok. 20 proc.). Większość TFI ma ambicje rosnąć szybciej niż rynek

Publikacja: 30.12.2006 10:59

Rok temu TFI prognozowały 20-procentowy wzrost aktywów krajowych funduszy. Ostrożnie zakładano, że towarzystwa na koniec 2006 r. będą zarządzać 75-78 mld zł. Te plany przekroczono już w marcu 2006 r. i nawet korekta na giełdzie, która zaczęła się w maju, znacząco funduszom nie zaszkodziła. Aktywa zgromadzone w Towarzystwach Funduszy Inwestycyjnych (TFI) rosły w tym roku średnio o 5 proc. miesięcznie. Jeśli ta dynamika się utrzyma (a sygnały z towarzystw potwierdzają, że grudniowy napływ pieniędzy nie będzie gorszy niż w kilku ostatnich miesiącach), na koniec 2006 roku majątek zarządzany przez TFI sięgnie prawie 100 mld zł. Będzie to rekordowy wzrost w historii funduszy pod względem pozyskanej kwoty. Tempo wzrostu, podobnie jak w 2005 r., prawdopodobnie przekroczy 60 proc.

Co najmniej 100 mld zł

z portfeli klientów

Przedstawiciele branży twierdzą, że na kolejny rok tak dobrej koniunktury nie ma co liczyć. Przewidują, że na koniec grudnia 2007 r. aktywa ulokowane przez ich klientów sięgną około 120 mld zł. Sądząc jednak po deklaracjach i planach finansowych TFI, fundusze zgromadzą więcej. Większość towarzystw ma bowiem ambicje rosnąć szybciej niż rynek.

Optymistyczne prognozy dla funduszy podają pośrednicy i doradcy finansowi. Niektórzy mówią o 140-150 mld zł (Open Finance, Goldenegg, A-Z Finanse). Wiele zależy od napływu nowych pieniędzy od klientów.

Reklama
Reklama

Niektórzy szefowie TFI, z którymi rozmawiał "Parkiet", przewidują, że saldo wpłat i umorzeń w 2007 r. może sięgnąć nawet 25 mld zł. Najbardziej konserwatywni z nich podają kwotę 10 mld zł. Na ogół jednak TFI oczekują, że 10 mld zł wpłynie do funduszy od klientów, a kolejne 10 mld zł uda się zarobić, zarządzając aktywami. Oznacza to, że zarówno wpłaty, jak i zyski z inwestycji byłyby w 2007 r. skromniejsze niż w tym roku. Dla porównania: w ciągu 11 miesięcy 2006 r. (według szacunków firmy Analizy Online) klienci wpłacili do funduszy 22,7 mld zł netto (po odjęciu wartości jednostek umorzonych), czyli prawie o 4 mld zł więcej niż w 2005 r. Oczekiwania niektórych TFI i dystrybutorów można uznać za niezbyt wymagające, gdyby nie coraz częstsze głosy o nadchodzącej korekcie na rynku.

Uwaga na fundusze akcji

Zdaniem analityków z towarzystw, na obligacjach będzie można zyskać od 3 do 5 proc., a rynek akcji wzrośnie w 2007 r. o 10-15 proc. Te prognozy na ogół uwzględniają korektę - jedną, ale dłuższą, albo kilka krótkich. Większość specjalistów zgadza się z twierdzeniem, że ceny na giełdzie będą się mocno wahać. Grudniowe skoki indeksów mogą być zapowiedzią tej tendencji.

- Spodziewamy się znacznych różnic między najwyższymi a najniższymi wzrostami cen akcji. Mniejsze spółki mają co prawda duży potencjał, ale, niestety, nie wszystkie - mówi Mariusz Staniszewski, prezes Noble TFI. Piotr Kuba, wiceprezes Skarbiec TFI, dodaje, że nie zdziwiłby się, gdyby rynek znalazł się w trendzie horyzontalnym. - Obecne wzrosty wartości indeksów świadczą przeciwko stabilności polskiej giełdy - mówi Piotr Kuba.

Pesymistycznie brzmią zapowiedzi analityków Expandera, którzy przewidują 10-15-procentową stratź.

- Istnieje poważne ryzyko, że fundusze akcji nie przyniosą zysków w 2007 roku - mówi Maciej Kossowski z Expandera.

Reklama
Reklama

Kula śnieżna na giełdzie

Przy długotrwałej korekcie inwestorzy "funduszowi" stają się coraz mniej odporni na stres.

- Gdyby ewentualna korekta przeciągnęła się na przykład do trzech miesięcy, może dojść do paniki - uważa Piotr Habiera, wiceprezes KBC TFI.

Niespełna miesięczny spadek indeksów w 2006 r. nie zdążył wystraszyć klientów TFI. Jednak od tego czasu przybyło wielu nowych uczestników. - Podczas korekty kilka miesięcy temu nasi klienci zachowywali się spokojnie, ale byli to raczej doświadczeni inwestorzy - mówi Marek Przybylski, prezes CU TFI.Największe obawy wśród przedstawicieli TFI budzą kupcy jednostek nowo powstałych funduszy małych i średnich spółek. Sebastian Buczek, prezes ING TFI, uważa, że w tym segmencie rynku możliwy jest scenariusz kuli śnieżnej - szybkie spadki kursów akcji mniejszych firm spowodują odpływ pieniędzy z funduszy, co doprowadzi do obniżenia wycen walorów spółek i dalsze umorzenia jednostek.

- Część klientów nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, jakie wiąże się z inwestycją w ten segment rynku - twierdzi Sebastian Buczek.

Z gwarancją

Reklama
Reklama

albo pod parasolem

TFI starają się przygotowywać klientów na ewentualne załamanie na warszawskiej giełdzie. Z jednej strony, rekomendują zakup funduszy bezpieczniejszych (np. zrównoważonych). Jednocześnie pracują nad produktami, które zainwestowany kapitał albo pozwalają łatwo przenosić bez konieczności odprowadzania 19-procentowego podatku od zysków, albo gwarantują ochronź kapitału.

Z naszych szacunków wynika, że w 2007 r. oferta funduszy gwarantowanych powiększy się o co najmniej 10 produktów. Liderem w tym segmencie jest KBC TFI, które zarządza obecnie 16 funduszami z ochroną kapitału. W 2007 r. towarzystwo planuje uruchomienie kolejnych 8-9 produktów tego typu. Fundusz z gwarancją chce stworzyć także Skarbiec TFI, natomiast Noble TFI i ING TFI rozważają taką możliwość.

- Mocno się zastanawiamy. Łatwo takie fundusze sprzedać, ale ich wyniki, jak pokazuje doświadczenie międzynarodowe, nie satysfakcjonują inwestorów. Z reguły są to jednocyfrowe stopy zwrotu - mówi Sebastian Buczek.

Kilka miesięcy temu prezes ING TFI trafnie przewidywał szybki rozwój funduszy parasolowych. Ich elastyczna struktura (fundusz z kilkoma subfunduszami) daje swobodę wyboru klientom. Dla towarzystw oznacza uproszczoną procedurę dodawania nowych funduszy. W najbliższych trzech miesiącach zacznie działać siedem nowych umbrella funds. "Parasole" pojawią się w Skarbiec TFI, TFI Allianz, SEB TFI, TFI SKOK i Union Investment TFI.

Reklama
Reklama

To efekt nowelizacji ustawy o funduszach inwestycyjnych, która powinna być gotowa na początku 2007 roku. Do niedawna nadzór nie godził się na włączenie "starych" funduszy w strukturę parasolową. Wejście w życie nowych przepisów ułatwi tworzenie "parasoli".

Zyski spoza Polski

Duża zmienność wycen akcji na warszawskiej giełdzie i rosnące ryzyko powinno skłonić inwestorów do geograficznej dywersyfikacji portfela. Polskie TFI nie zamierzają oddawać rynku zagranicznym funduszom. O pieniądze klientów zawalczy niewielkie GTFI. Towarzystwo, przejęte w połowie 2006 roku przez Dom Maklerski IDMSA, nie nadążało za rynkiem. Teraz zmienia strategię na bardziej agresywną i planuje wprowadzić cztery fundusze inwestujące głównie poza polską giełdą. - Nie możemy konkurować siecią dystrybucji. Będziemy starali się zdobyć klientów niestandardową ofertą - zapowiada Tomasz Adamski, prezes GTFI.

Blado na tle innych graczy wypadało także SEB TFI. Udział w rynku tego towarzystwa skurczył się z 3,32 proc. w grudniu 2005 r. do 1,71 proc. na koniec listopada 2006 roku. Częściowo jest to efekt realizacji zysków przez kilku instytucjonalnych klientów SEB TFI. W 2007 r. jednym z atutów oferty tego towarzystwa ma być wprowadzenie zagranicznych produktów z grupy SEB.

Zbigniew Jagiełło, prezes Pioneer Pekao TFI, uważa, że ten trend - dystrybucja funduszy luksemburskich należących do właścicieli polskich TFI - stanie się powszechny w ciągu najbliższych trzech lat.

Reklama
Reklama

Podobnie jak wielu innych specjalistów z branży, spodziewa się wzrostu zainteresowania funduszami niszowymi, nieco bardziej wysublimowanymi niż klasyczne produkty obecne dziś na rynku. Pierwszy krok zrobiło już ING TFI. W grudniu wprowadził fundusz ING Subfundusz Budownictwa i Nieruchomości Plus. Nad kolejnymi - sektorowymi - produktami zastanawiają się, oprócz ING TFI, także CU TFI i Pioneer Pekao TFI.

Łącznie TFI przygotowują dla swoich klientów ponad 60 nowych propozycji. W Komisji Nadzoru Finansow

Komentarze

Zbigniew Jagiełło

prezes Pioneer Pekao TFI

Reklama
Reklama

Polskie funduszy stawiają

na wzrost aktywów

Polski rynek funduszy inwestycyjnych jest dość homogeniczny - kilka dużych instytucji, mających dostęp do szerokiej sieci dystrybucji, stawia na wzrost aktywów. Pozostałe towarzystwa starają się zdobyć rynek produktami specjalistycznymi o nietypowej strategii. Pojawiają się też nowe TFI, które wchodzą w nisze rynkowe, np. Superfund TFI, Hexagon TFI.

W ciągu najbliższych trzech lat te towarzystwa, których akcjonariuszami są duże zagraniczne firmy zarządzające aktywami, rozpoczną dystrybucję funduszy luksemburskich swoich właścicieli. Inaczej mówiąc: polskie TFI będą sprzedawać fundusze zagraniczne macierzystych firm.

Wyjście TFI poza Polskę - do Rosji, na Ukrainę i Białoruś będzie uzależnione od stworzenia w tych krajach infrastruktury rynku funduszy inwestycyjnych podobnej do naszego. Obecnie działalność tam jest możliwa tylko poprzez założenie lokalnego towarzystwa funduszy inwestycyjnych.

Cezary Burzyński

wiceprezes

TFI PZU

Powstanie wiele funduszy na zamówienie

Klienci będą poszukiwać coraz ciekawszych rozwiązań, niestandardowych produktów - nawet jeśli okażą się bardziej ryzykowne. Powstanie wiele funduszy dla konkretnych inwestorów - na zamówienie, dla ściśle określonego grona osób. Nadal dobrze będą się sprzedawać produkty klasyczne: stabilnego wzrostu i zrównoważone. Myślę, że zyskają na popularności także fundusze zagraniczne, choć prawdziwy boom czeka je dopiero po wejściu Polski do strefy euro.

Jan Mieczkowski

prezes

DWS TFI

Pełna konkurencja zmusi do krytycznego wyboru

Za 2-3 lata zmieni się struktura sieci dystrybucji funduszy w Polsce. Przejście na otwartą architekturę sprzedaży wymusi sam klient. Wejście zewnętrznych towarzystw do rodzimej sieci będzie prawdziwą weryfikacją tego rynku. Teraz klienci zachowują się stadnie - kupują to, co w swoich planach sprzedażowych umieszczają banki albo towarzystwa. Inwestorzy zaczną dokonywać krytycznego wyboru dopiero w warunkach pełnej konkurencyjności.

Mariusz Staniszewski

prezes Noble Funds TFI

Inwestorzy traktują przeceny akcji jak przeceny w sklepach

Ewentualna korekta na rynku akcji może spowodować, że fundusze portfelowe - szczególnie te, które agresywnie inwestują w akcje, odczują to na własnej skórze. Nie zapominajmy, że od I kwartału 2003 r. giełda bez większego odpoczynku rośnie. Nie było w tym okresie tzw. momentu próby inwestorów, bo przecież nie można za moment próby uznać przeceny z połowy 2006 r. Sprzedawcy wręcz wykorzystali tę sytuację na swoją korzyść, mówiąc: "widzi pani/pan, tyle mówiono o panice, a nasz fundusz wprawdzie stracił, ale tylko w jednym miesiącu, natomiast w kolejnym odrobił z nawiązką". Dlatego inwestorzy przeceny akcji traktują jak przeceny w sklepach odzieżowych.

Co powinny zatem robić TFI? Nie jestem zwolennikiem przenoszenia aktywów w tę i z powrotem: raz do funduszy portfelowych (posiadających akcje), raz do funduszy opartych na instrumentach dłużnych. Ciągle wierzę w rynek akcji jako główną siłę w pomnażaniu oszczędności inwestorów. Nie wydaje mi się też, żeby fundusze obligacji i rynku pieniężnego znowu przeżyły hossę napływu aktywów, ponieważ konkurencją dla funduszy są lokaty w "głodnych kapitału" bankach. Nie wydaje mi się też, żeby oferta funduszy zagranicznych odebrała aktywa polskim TFI. Na wszystkich rynkach świata, z małymi wyjątkami, inwestorzy są przywiązani do rodzimych funduszy. Wynika to z lepszego zrozumienia krajowego rynku przez doradcę inwestycyjnego, sprzedawcę funduszu oraz samego inwestora. Oferta zagraniczna będzie jednak z pewnością się rozwijała.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama