Polskie funduszy stawiają
na wzrost aktywów
Polski rynek funduszy inwestycyjnych jest dość homogeniczny - kilka dużych instytucji, mających dostęp do szerokiej sieci dystrybucji, stawia na wzrost aktywów. Pozostałe towarzystwa starają się zdobyć rynek produktami specjalistycznymi o nietypowej strategii. Pojawiają się też nowe TFI, które wchodzą w nisze rynkowe, np. Superfund TFI, Hexagon TFI.
W ciągu najbliższych trzech lat te towarzystwa, których akcjonariuszami są duże zagraniczne firmy zarządzające aktywami, rozpoczną dystrybucję funduszy luksemburskich swoich właścicieli. Inaczej mówiąc: polskie TFI będą sprzedawać fundusze zagraniczne macierzystych firm.
Wyjście TFI poza Polskę - do Rosji, na Ukrainę i Białoruś będzie uzależnione od stworzenia w tych krajach infrastruktury rynku funduszy inwestycyjnych podobnej do naszego. Obecnie działalność tam jest możliwa tylko poprzez założenie lokalnego towarzystwa funduszy inwestycyjnych.
Cezary Burzyński
wiceprezes
TFI PZU
Powstanie wiele funduszy na zamówienie
Klienci będą poszukiwać coraz ciekawszych rozwiązań, niestandardowych produktów - nawet jeśli okażą się bardziej ryzykowne. Powstanie wiele funduszy dla konkretnych inwestorów - na zamówienie, dla ściśle określonego grona osób. Nadal dobrze będą się sprzedawać produkty klasyczne: stabilnego wzrostu i zrównoważone. Myślę, że zyskają na popularności także fundusze zagraniczne, choć prawdziwy boom czeka je dopiero po wejściu Polski do strefy euro.
Jan Mieczkowski
prezes
DWS TFI
Pełna konkurencja zmusi do krytycznego wyboru
Za 2-3 lata zmieni się struktura sieci dystrybucji funduszy w Polsce. Przejście na otwartą architekturę sprzedaży wymusi sam klient. Wejście zewnętrznych towarzystw do rodzimej sieci będzie prawdziwą weryfikacją tego rynku. Teraz klienci zachowują się stadnie - kupują to, co w swoich planach sprzedażowych umieszczają banki albo towarzystwa. Inwestorzy zaczną dokonywać krytycznego wyboru dopiero w warunkach pełnej konkurencyjności.
Mariusz Staniszewski
prezes Noble Funds TFI
Inwestorzy traktują przeceny akcji jak przeceny w sklepach
Ewentualna korekta na rynku akcji może spowodować, że fundusze portfelowe - szczególnie te, które agresywnie inwestują w akcje, odczują to na własnej skórze. Nie zapominajmy, że od I kwartału 2003 r. giełda bez większego odpoczynku rośnie. Nie było w tym okresie tzw. momentu próby inwestorów, bo przecież nie można za moment próby uznać przeceny z połowy 2006 r. Sprzedawcy wręcz wykorzystali tę sytuację na swoją korzyść, mówiąc: "widzi pani/pan, tyle mówiono o panice, a nasz fundusz wprawdzie stracił, ale tylko w jednym miesiącu, natomiast w kolejnym odrobił z nawiązką". Dlatego inwestorzy przeceny akcji traktują jak przeceny w sklepach odzieżowych.
Co powinny zatem robić TFI? Nie jestem zwolennikiem przenoszenia aktywów w tę i z powrotem: raz do funduszy portfelowych (posiadających akcje), raz do funduszy opartych na instrumentach dłużnych. Ciągle wierzę w rynek akcji jako główną siłę w pomnażaniu oszczędności inwestorów. Nie wydaje mi się też, żeby fundusze obligacji i rynku pieniężnego znowu przeżyły hossę napływu aktywów, ponieważ konkurencją dla funduszy są lokaty w "głodnych kapitału" bankach. Nie wydaje mi się też, żeby oferta funduszy zagranicznych odebrała aktywa polskim TFI. Na wszystkich rynkach świata, z małymi wyjątkami, inwestorzy są przywiązani do rodzimych funduszy. Wynika to z lepszego zrozumienia krajowego rynku przez doradcę inwestycyjnego, sprzedawcę funduszu oraz samego inwestora. Oferta zagraniczna będzie jednak z pewnością się rozwijała.