Inwestorom brakuje punktu odniesienia w postaci notowań w USA, gdzie na wtorek przypadł dzień żałoby po byłym prezydencie, Geraldzie Fordzie. Zamknięty był też parkiet w Tokio. "Giełdy Europy dziś zwyżkują i to jest powodem wzrostów w Warszawie (...). Mamy do czynienia ze spekulacyjnym popytem - inwestorzy wykorzystują to, że na dużych rynkach nie ma notowań, ale nie wyciągałbym z dzisiejszej sesji dalekosiężnych wniosków" - powiedział makler w DM BZ WBK, Artur Zaręba.
Wśród spółek cieszących się największym popytem znalazły się największe banki - PKO BP i Pekao SA - oraz Bioton. Nastroje psuł jednak KGHM Polska Miedź, na którego kursie zaważył spadek cen miedzi.
"Bioton stracił dużo przez ostatnie tygodnie i teraz następuje odreagowanie. Natomiast banki były i są drogie, ale jeśli giełda ma uniknąć znaczących spadków to tylko dzięki bankom, bo na KGHM inwestorzy mogli się ostatnio prawie tylko sparzyć" - powiedział Jarosław Niedzielewski, zarządzający w TFI DWS.
"Nastroje wśród inwestorów są ostrożne. Pytanie, czy będziemy mieli 'efekt stycznia', bo 'efektu grudnia' na dobrą sprawę nie było. Giełdy Zachodnie Europy osiągają swoje szczyty i wyglądają dobrze, ale już za długo wyglądają dobrze. Korekta należy się Zachodowi, a w takim wypadku GPW także tym śladem pójdzie" - powiedział Niedzielewski. "Możemy mieć głębszą korketę. Nie ma co jeszcze wieścić końca hossy, ale na zasadzie zdrowego odruchu korekta mogłaby nadejść. Bodźcem jest to, że jest drogo i rynek może w pewnym momencie uznać, że jest za drogo" - powiedział Zaręba.
((Autor: Adrian Krajewski; Redagował: Patryk Wasilewski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))