W przyszłym tygodniu zarząd dystrybutora mrożonek spotka się z przedstawicielami producenta regałów, których wada konstrukcyjna spowodowała awarię w krzeszowickim magazynie Jago. - Od tych rozmów, które odbędą się 11 stycznia, dużo zależy. Prawdopodobnie wtedy zapadnie decyzja, czy sprawa odszkodowania zostanie uregulowana polubownie, czy będziemy musieli wystąpić z roszczeniem przeciwko producentowi regałów - mówi Zbigniew Mendel, prezes Jago.

Zarząd szacuje, że spółka z powodu październikowej awarii straciła (łącznie z utraconymi korzyściami) około 4,3 mln zł. - Zdolności składowania są wciąż niższe o około 20 proc. - mówi Z. Mendel. Pod koniec grudnia obniżono prognozę wyników na 2006 r. Zamiast wcześniej zaplanowanych 3,4 mln zł zysku spółka oczekuje 2,2, mln zł straty. Przychody mają wynieść 133,1 mln zł (wzrost o 10,8 mln zł). Na razie zarząd nie podaje prognoz na ten rok. Prezes Mendel zapowiada, że decyzje w tej sprawie zapadną prawdopodobnie w ciągu najbliższego miesiąca.

W ubiegłą środę w transakcji pakietowej właściciela zmieniło 644 tys. walorów Jago (4,25 proc.). Handlowano nimi po 1,8 zł, czyli poniżej ceny emisyjnej (2 zł). Być może z inwestycji w Jago wyszły TFI Allianz i Skarbiec Investment Management, które w grudniu zbyły część walorów firmy i zeszły poniżej progu 5 proc.

Wczoraj papiery Jago wyceniono na 2,64 zł, po wzroście o 2,7 proc. - Z uwagą obserwujemy ruchy w akcjonariacie. Nie można wykluczyć, że czekają nas zmiany właścicielskie. Jeśli ktoś myśli o przejęciu spółki i ogłoszeniu wezwania, to teraz moment jest idealny - mówi prezes Mendel. Paweł Burzyński, analityk z DM BZ WBK, uważa, że motywem handlu akcjami pod koniec roku mogła być chęć zaksięgowania straty podatkowej. - Prawie wszystkie transakcje przeprowadzano wtedy po kursie odbiegającym od ceny rynkowej - mówi.