W zeszłym roku fundusze w USA przyniosły inwestorom spore zyski. Wyraźnie jednak poszukiwano bezpieczniejszych spółek, przewidując zwolnienie koniunktury w 2007 r.
Według wstępnych danych, opublikowanych przez firmę Lipper, średni zdywersyfikowany fundusz akcji (na amerykańskim rynku działa ich 7865) przyniósł inwestorom 12,9 proc. zwrotu, czyli dwukrotnie więcej niż w 2005 r., ale mniej niż ubiegłoroczny wzrost Standard & Poor?s 500 (16 proc.).
Przez czwarty kolejny rok można było zarobić na inwestycjach poza USA - w grupie globalnych funduszy średni wzrost wyniósł 24 proc. Największe zyski przyniosło inwestowanie w instrumenty finansowe lokujące kapitał w Chinach - średnio 54 proc.
Zdaniem analityków, inwestorzy wyraźnie stawiali w 2006 roku na spółki uważane za bezpieczniejsze - blue chips oraz wypłacające systematycznie dywidendy. Mimo tradycyjnie wolniejszego wzrostu wartości, w ub.r. obie grupy spółek wyprzedziły wskaźnik S&P 500. - Zwrot w kierunku dużych spółek wynika z prognoz wolniejszego wzrostu gospodarki oraz słabnących trendów wzrostowych na rynkach - uważa Jeff Tjornehoj, główny analityk Lippera. Jego zdaniem, wśród inwestorów narasta przekonanie, że fundusze dużych spółek będą sobie radzić lepiej w najbliższych miesiącach, gdyż ta grupa lepiej znosi spowolnienie wzrostu gospodarczego.
Dla menedżerów funduszy ubiegły rok dzielił się na dwie części: w pierwszej na rynku wciąż dominowały obawy przed dalszym podnoszeniem stóp procentowych przez Rezerwę Federalną oraz przed skutkami wysokich cen energii. Gdy stało się jasne, że Fed zakończył dwuletni cykl podwyżek, a ropa naftowa staniała, fundusze odbiły w górę.