Gwałtownie rośnie popyt na obligacje firm o niskim (spekulacyjnym) ratingu. Dotyczy to również naszego regionu, gdyż rynki wschodzące zapewniają najwyższy zarobek na takich inwestycjach.
W ubiegłym roku inwestorzy w tego rodzaju papierach ulokowali 1,7 miliarda euro nowych pieniędzy - dwa razy więcej niż w 2005 r., a po raz pierwszy obligacje śmieciowe sprzedały firmy z Ukrainy i Rosji. - Rynek kredytowy był nieco szalony w zeszłym roku i tak też będzie w obecnym - przewiduje Adam Cordery, zarządzający w Schroder Investment Management. Jego zdaniem, inwestorzy tak długo będą kupować bardziej ryzykowne papiery, aż wypłoszy ich wzrost przypadków niewypłacalności emitentów. Arkadiusz Wicik z Fitch Polska przypomina, że swoich obligacji smieciowych nie wykupiły Netia i Elektrim. Tego rodzaju walory wyemitowały też TVN i Elektrownia Turów.
Bułgarska niespodzianka
Niedawno grupę obligatariuszy bułgarskiego kombinatu stalowego Kremikovcy zaalarmowała informacja o prognozowanym wyniku tej spółki. W kwietniu ubiegłego roku obiecywano inwestorom, że Kremikovcy zarobią netto 34 miliony dolarów, tymczasem w grudniu okazało się, że będzie 7 mln USD straty.
Bułgarska huta w 2006 r. znalazła się w gronie największych emitentów obligacji śmieciowych, a w sprzedaży tych papierów pomagał jej Merrill Lynch. Długoterminowy dług Kremikovców po sprzedaży walorów oprocentowanych na 12 proc. wzrósł do 910 milionów leva (611 mln USD). Magnesem dla inwestorów był m.in. kontrolujący przedsiębiorstwo Pramod Mittal, brat słynnego potentata branży stalowej Lakshmi Mittala. Do kupna obligacji zachęcały też dołączone do papierów dłużnych warranty upoważniające do zakupu akcji bułgarskiej spółki.