Po raz pierwszy od ponad ośmiu miesięcy za tonę miedzi znów płaci się mniej niż 6 tys. dolarów. Od majowych rekordów, kiedy tona kosztowała w Londynie aż 8800 USD, ceny zjechały w dół o jedną trzecią.
Z jednej strony, szybki spadek cen metalu jest efektem wycofywania się z rynku spekulantów, którzy wcześniej starali się zarobić na gwałtownych wzrostach notowań.
Z drugiej jednak - o zmianie trendu decydują czynniki fundamentalne. Przyhamowało tempo wzrostu gospodarczego w Chinach i Stanach Zjednoczonych, krajach, które zużywają najwięcej miedzi. W Chinach rząd wprowadza coraz ostrzejsze ograniczenia dotyczące nowych inwestycji. W USA za-trzymała się koniunktura głównie w budownictwie mieszkaniowym, które wykorzystuje najwięcej miedzi spośród wszystkich branż.
Z kolei podaż miedzi rośnie. Producenci metalu zwiększyli dostawy, chcąc skorzystać z wysokich notowań. Zapasy miedzi zgromadzone w magazynach monitorowanych przez Londyńską Giełdę Metali wzrosły w ciągu 2006 r. o ponad 100 proc. i wynoszą 192,5 tys. ton.
Według szacunków analityków banku inwestycyjnego Goldman Sachs, w tym roku podaż miedzi może przekroczyć popyt o 230 tys. ton. Równocześnie ceny mają spaść do poziomu 5500 USD na koniec roku. Niektórzy eksperci, m.in. Ed Meir z londyńskiej firmy Man Financial, mówią nawet o rychłym spadku notowań w okolice 5000 USD za tonę.