Reklama

Powtarzanie tych samych sztuczek nie wróży zwycięstwa nawet najwytrawniejszym graczom

Wydaje się czasem, jakby karty wyciągane były bez namysłu, raczej z konieczności, w tym może nawet - aż strach myśleć - z braku innych

Publikacja: 05.01.2007 08:58

O wielu ministerstwach krąży anegdota, że realizują program "Pierwsza praca", zatrudniając młodych, niedoświadczonych i, co gorsza, czasem niekompetentnych ludzi. Trudno ocenić, na ile to celowe i gruntownie przemyślane działanie, a na ile konieczność. Wiadomo jednak, że problem bardzo krótkiej ławki jest, niestety, prawdziwym utrapieniem rządzącej partii, a zbudowanie koalicji żadnej poprawy w tej kwestii nie przyniosło, bo nie mogło - bynajmniej. Nic więc dziwnego, że główni gracze tasują wciąż tę samą talię. Nie przybywa od tego asów w rękawie czy atutów w ręku. Zmienia się tylko położenie poszczególnych figur. Trudno jednak czasem wyzbyć się wrażenia, że - jak przy prawdziwym rozdaniu kart - o ostatecznym ich położeniu decyduje czasem przypadek.

To niebezpieczna gra, zwłaszcza na szczytach władzy. Tym bardziej że niejasne są jej reguły, przynajmniej w kwestiach, które uczestników życia gospodarczego interesują najbardziej (resztę szczęśliwie możemy zostawić na boku). Podobnie jak w przypadku Komisji Nadzoru Finansowego, tak i w odniesieniu do NBP kandydata na szefa poznaliśmy w ostatniej chwili. Zdaje się czasem, jakby karty wyciągane były bez namysłu albo z konieczności, w tym może - aż strach myśleć - z braku innych. Ani w jedno, ani w drugie - biorąc pod uwagę to, jaka bywa stawka - nawet nie chcę wierzyć.

W kwestii reguł jeszcze - nic tak nie irytuje, jak przesądzony z góry wynik, ukryty za parawanem rywalizacji. Kto oglądał westerny, ten wie, jak prędzej czy później kończą ci, którzy układają grę czy znaczą karty. Ciekaw więc jestem, jak się rozstrzygnie konkurs na prezesa największego banku...

Tymczasem każdy gracz, który ma ambicję czynić postępy w swojej sztuce, powinien uczyć się na błędach. Każdy chce przecież być lepszy od swoich poprzedników i rywali. Lepszy znaczy również bardziej profesjonalny i odpowiedzialny.

A więc mamy tę samą, wciąż tasowaną, talię kart. Ktoś, kto miał być prezesem banku komercyjnego, nie będzie nim - mimo że zdobył trochę doświadczenia. Zostanie za to, być może, prezesem banku centralnego. Ktoś, kto miał być prezydentem stolicy, nie zostanie nim. Ubiega się (jakby musiał się ubiegać) o stanowisko prezesa banku komercyjnego, przez co trzeba było "przełożyć" poprzedniego kandydata na to samo stanowisko. Szczęśliwie dla nich, urzędujący prezes NBP wypada z talii... Ale tu nawet może nie o nich chodzi - nie są gorsi niż inni. Liczą się reguły gry. Reakcje rynków dowodzą, że nie wszystkim się podobają i że nie wszystko, co trąci polityką, jest rynkom obojętne. Że patrzą one, co leży "na stole".

Reklama
Reklama

Może pora zamienić karty na amerykańską talię. Poszukać 52 najbardziej potrzebnych osób. Zawczasu. Inaczej zostanie ta sama talia - tylko już mocno zgrana.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama