Zarząd grupy Gino Rossi, handlującej butami i odzieżą, jest zadowolony z wyników sprzedaży w ubiegłym roku. - Nam ciepła pogoda w ostatnich miesiącach nie przeszkadzała - mówi Maciej Fedorowicz, prezes Gino Rossi. Według wstępnych danych, spółka wypełniła z naddatkiem ubiegłoroczne prognozy finansowe.
M. Fedorowicz szacuje, że w 2006 r. giełdowa spółka uzyskała 117 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży. Bez uwzględnienia wyników przejętego odzieżowego Simple (w tym przypadku konsolidacja jest prowadzona od grudnia) obroty firmy obuwniczej sięgnęły 114-115 mln zł. Prognozy zarządu mówiły o 112,3 mln zł.
Zdaniem M. Fedorowicza, wynik netto za zeszły rok również powinien być lepszy od wcześniej zakładanego (6,5 mln zł). Na razie nie był jednak w stanie określić, o ile. - Sprzyjała nam silna złotówka przy rozliczeniach z kontrahentami - twierdzi prezes Gino Rossi. Część butów firma sprowadza z Włoch. Poza tym koszty najmu powierzchni handlowych są ustalane w euro. Firma zakłada, że tegoroczne wyniki będą jeszcze lepsze. Według wstępnych szacunków, grupa kapitałowa uzyska o 40-45 proc. większe przychody niż w 2006 r. Zysk netto powinien wzrosnąć o 80 proc.
Znaczna poprawa przychodów ma być głównie konsekwencją uwzględniania wyników Simple, ale także planów rozwoju sieci sprzedaży. Jeszcze większa dynamika zysku netto wynika z kolei z uzyskiwania przez odzieżową firmę wyższej rentowności netto (jest to kilkanaście procent) niż Gino Rossi (około 6 proc.). - Dodatkowo zakładamy, że w sklepach obuwniczych w tym roku zrealizujemy wyższą marżę na sprzedaży - tłumaczy M. Fedorowicz. Oficjalne prognozy spółka zamierza przedstawić jeszcze w styczniu.
W 2007 r. słupska firma chce otworzyć łącznie około 25 sklepów (na koniec 2006 r. było ich ponad 100). Z tego 10 punktów ruszy za granicą.