Tempo wzrostu gospodarczego Estonii, które ostatnio należało do najszybszych na Starym Kontynencie, zwolni w tym roku, ponieważ niedobór pracowników przekłada się na niemożność zwiększania wydajności przez firmy - ocenił krajowy instytut Eesti Konjuktuuriinstituut.

W tym roku tempo wzrostu spadnie do 9 proc., z 11 proc. szacowanych w zeszłym roku. Szybciej od estońskiej rozwijała się w ubiegłym roku tylko gospodarka sąsiedniej Łotwy.

Zdaniem przedstawicieli estońskiego instytutu, lekkie pogorszenie koniunktury jest pożądane, bo pozwoli zapobiec przegrzaniu. - Pojawiają się problemy z brakami siły roboczej. Wolniejsze tempo wzrostu będzie lepsze - uważa Marje Josing, dyrektor Eesti Konjuktuuriinstituut.

Wzrost napędzany jest dzięki większym wydatkom konsumentów. Mogą sobie na to pozwolić, bo tylko w III kwartale ich wynagrodzenia wzrosły o ponad 16 proc., a stopa bezrobocia spadła do poziomu najniższego od kilku lat. Szybki wzrost płac napędza jednak inflację. W tym roku może sięgnąć 4,5 proc., w porównaniu z 4,4 proc. w zeszłym roku.

Bloomberg