Prognozy są o tyle zaskakujące, że gospodarka USA wyraźnie zwalnia, a amerykańskie spółki spodziewają się spadku dynamiki wzrostu swoich zysków. Tymczasem wszyscy analitycy ankietowani przez "USA Today" jednogłoś-nie przewidują w przyszłym roku wzrost wskaźnika Standard & Poors 500 - średnio o 8,1 proc., choć pojedyncze głosy wahają się między 1 proc. a 15 proc. To może niewiele - historycznie S&P 500 przynosił średnio rocznie inwestorom 11,5 proc., wliczając w to dywidendy. Rynek w USA ma jednak za sobą doskonały rok, w którym indeksy bądź biły rekordy (22 razy w przypadku Dow Jonesa), bądź osiągały wieloletnie maksima. Świetne wyniki osiągały amerykańskie korporacje. Ich zyski osiągnęły najwyższy poziom w stosunku do PKB od 1947 roku. Tempo wzrostu zarobków amerykańskich spó-łek w ciągu minionych pięciu lat zwiększało się rocznie o 12 proc. Analitycy ankietowani przez "Wall Street Journal" przewidują, że w 2007 roku zarobki spółek zwiększą się zaledwie o 6 proc. Mimo widocznego spadku dynamiki, pozostaje wciąż pole do giełdowych wzrostów.
Podwyżki stóp
zmieniają niewiele, ale...
Analitycy zwracają też uwagę na optymizm rynków wynikający z rekordowej aktywności w dziedzinie fuzji i akwizycji. Mimo podwyżek stóp procentowych wciąż dostęp do pieniądza jest w USA relatywnie łatwy i nie hamuje konsumpcji, a ustabilizowanie się cen energii złagodziło napięcia inflacyjne.
Wśród niewielu pesymistów znalazł się Abhijit Chakrabortti, analityk JP Morgan Chase. "Wszyscy sądzą, że gospodarka sobie jakość poradzi. Wszyscy sądzą, że zyski spó-łek będą rosły wolniej, ale wciąż w przyzwoitym tempie. Wszyscy sądzą, że Rezerwa Federalna bądź obniży stopy, bądź utrzyma je na niezmienionym poziomie. Nikt nie spodziewa się spadku wartości dolara albo gwałtownego wzrostu cen ropy. To niebezpieczny optymizm" - przestrzega na łamach "USA Today".