W ostatnim tygodniu analitycy najczęściej mówili o nowym prezesie NBP, pomimo że zmiana na tym stanowisku przestała w krótkim terminie mieć dla inwestorów jakiekolwiek znaczenie. Każde fluktuacje na rynkach finansowych media niestety trochę na siłę starały się przypisać temu wydarzeniu. Temat oczywiście nie raz jeszcze wróci i sam będę go dokładnie analizował. Ale przypisywanie giełdowych wydarzeń jedynie roszadom w NBP byłoby jednoznaczne z tym, że rynki wschodzące w równym stopniu odczuwały niepewność związaną z wyborem nowego prezesa polskiego banku centralnego. A to już raczej zbyt daleko idący wniosek.
Globalna korekta
Polska zaliczana jest do rynków wschodzących i jednym z najczęściej stosowanych benchmarków w tym przypadku jest MSCI Emerging Merkets Index. Często sugeruję jednak patrzenie na pojedyncze indeksy w poszczególnych regionach świata, co z reguły pozwala na zdecydowanie szybszą reakcję na zmieniające się nastroje. W ostatnim okresie coraz większą korelację indeksu WIG20 widać z rynkami Brazylii, Argentyny, Korei oraz Węgier, Czech i Turcji. Pierwsze trzy w połączeniu z amerykańskimi indeksami przez większość czasu notowane są poza godzinami handlu na GPW i tym samym bardzo często większe ruchy na zamknięcie sesji ustalają nastroje na następny dzień na rynkach wschodzących naszego regionu. Potwierdzenie obranego kierunku przez kolejne trzy wymienione rynki niemal zawsze wymusza analogiczną reakcję na GPW, ze szczególnym uwzględnieniem WIG20.
Potwierdzeniem tej korelacji oraz uzależniania WIG20 w większym stopniu od tych rynków niż od wydarzeń na krajowej scenie politycznej (włączając w to NBP) niech będzie choćby tylko skala ostatniej korekty oraz moment jej zakończenia. Większość z wymienionych rynków rozpoczęła korektę w drugiej połowie grudnia. Węgierski BUX oraz rynki Ameryki Południowej dopiero na przełomie roku. Ta globalna korekta na wszystkich rynkach zakończyła się zgodnie 10 stycznia, a jedynie w przypadku Brazylii i Argentyny było to dzień wcześniej. Ta zgodność oczywiście nie jest przypadkowa.
WIG20 tylko nieznacznie negatywnie odbiega od średniego spadku od szczytu do dna korekty. W cenach zamknięcia dla wspomnianych rynków spadek wyniósł średnio 6,4 proc., przy najsłabszym tureckim ISE (-8,9 proc.) oraz najmocniejszym czeskim PX (-3,7 proc.). WIG20 do ostatniej środy stracił od szczytu hossy 8,2 proc., a WIG wyraźnie mniej i bliżej średniej, bo tylko 5,9 proc. Po odreagowaniu w końcówce tygodnia do rekordowych poziomów indeksowi WIG20 brakuje 4,8 proc., a indeksowi WIG tylko 2,6 proc. przy średniej z przywoływanych zagranicznych indeksów na poziomie 3,6 proc. Jak wynika z tego porównania, skala korekty polskich indeksów oraz moment jej zakończenia były ściśle związane z wydarzeniami (m.in. spadki cen ropy i miedzi) na światowych emerging markets i zapewne wybór nawet najlepszego prezesa NBP mógłby tylko nieco złagodzić jej przebieg.