Rekordowy popyt na samoloty cywilne i części do nich skłonił General Electric, największego na świecie producenta silników odrzutowych, do zakupu lotniczego segmentu od brytyjskiej korporacji Smith Group. Specjalizuje się ona m.in. w produkcji elektroniki i kadłubów.
Uzgodniona cena transakcji wynosi 4,8 miliarda dolarów. W grudniu, podczas spotkania z analitykami, Jeffrey Immelt, dyrektor generalny General Electric, powiedzial, że w tym roku przeznaczy na zakup aktywów niefinansowych o 7 miliardów dolarów więcej niż GE uzyska ze sprzedaży działu produkcji wyrobów plastikowych. Według pogłosek krążących po rynku, segment ten jest wart 10 miliardów USD. Menedżerowie GE mają doświadczenie w przejmowaniu innych firm. Na tym potęgę tej spółki zbudował legendarny Jack Welch. Jego uczeń Immelt od czasu przejęcia steru w 2001 r. na zakupy wydał 70 mld dolarów.
Co powie Bruksela
GE dzięki zakupowi działu lotniczego Smith Group zwiększy swoje możliwości, ale nie w takim stopniu jak wtedy, gdyby udało mu się przed paroma laty przejąć Honneywell International za 45 miliardów dolarów. Transakcję w 2001 r. storpedowała Komisja Europejska. Teraz Bruksela również będzie musiała się wypowiedzieć w sprawie planowanej transakcji. Może być łatwiej uzyskać jej akceptację, gdyż sąd apelacyjny w 2005 roku stwierdził, że w sprawie transakcji General Electric z właścicielami Honeywell Komisja użyła błędnej argumentacji. - Nabycie lotniczego segmentu Smitha może mieć rzeczywisty sens dla General Electric - uważa Phil Finnegan z Teal Group. Brytyjska firma produkuje systemy komputerowe do airbusów A380, boeingów 787 i powietrznych cystern. Wytwarza też części zamienne.
Produkcja lotniczego segmentu Smith Group nie pokrywa się z ofertą General Electric, a jest konkurencyjna dla takich firm, jak Honneywell, Goodrich czy United Technologies.