Reklama

General Electric stawia na lotnictwo

Amerykański konglomerat za 4,8 miliarda dolarów kupuje od Smith Group dział produkcji sprzętu lotniczego

Publikacja: 16.01.2007 08:11

Rekordowy popyt na samoloty cywilne i części do nich skłonił General Electric, największego na świecie producenta silników odrzutowych, do zakupu lotniczego segmentu od brytyjskiej korporacji Smith Group. Specjalizuje się ona m.in. w produkcji elektroniki i kadłubów.

Uzgodniona cena transakcji wynosi 4,8 miliarda dolarów. W grudniu, podczas spotkania z analitykami, Jeffrey Immelt, dyrektor generalny General Electric, powiedzial, że w tym roku przeznaczy na zakup aktywów niefinansowych o 7 miliardów dolarów więcej niż GE uzyska ze sprzedaży działu produkcji wyrobów plastikowych. Według pogłosek krążących po rynku, segment ten jest wart 10 miliardów USD. Menedżerowie GE mają doświadczenie w przejmowaniu innych firm. Na tym potęgę tej spółki zbudował legendarny Jack Welch. Jego uczeń Immelt od czasu przejęcia steru w 2001 r. na zakupy wydał 70 mld dolarów.

Co powie Bruksela

GE dzięki zakupowi działu lotniczego Smith Group zwiększy swoje możliwości, ale nie w takim stopniu jak wtedy, gdyby udało mu się przed paroma laty przejąć Honneywell International za 45 miliardów dolarów. Transakcję w 2001 r. storpedowała Komisja Europejska. Teraz Bruksela również będzie musiała się wypowiedzieć w sprawie planowanej transakcji. Może być łatwiej uzyskać jej akceptację, gdyż sąd apelacyjny w 2005 roku stwierdził, że w sprawie transakcji General Electric z właścicielami Honeywell Komisja użyła błędnej argumentacji. - Nabycie lotniczego segmentu Smitha może mieć rzeczywisty sens dla General Electric - uważa Phil Finnegan z Teal Group. Brytyjska firma produkuje systemy komputerowe do airbusów A380, boeingów 787 i powietrznych cystern. Wytwarza też części zamienne.

Produkcja lotniczego segmentu Smith Group nie pokrywa się z ofertą General Electric, a jest konkurencyjna dla takich firm, jak Honneywell, Goodrich czy United Technologies.

Reklama
Reklama

Producenci samolotów pasażerskich korzystają głównie z rosnącego popytu na usługi przewoźników w Azji i na Bliskim Wschodzie. British Airways, trzecia linia w Europie, według gazety "Sunday Express", zamierzają kupić nawet 90 nowych maszyn. Wartość tego zamówienia szacuje się na 17,6 miliarda dolarów.

Ostra rywalizacja

Konkurencja między producentami - Airbusem i Boeingiem - jest bardzo ostra. W 2006 r., jak poinformował "Financial Times Deutschland", po raz pierwszy od pięciu lat amerykańska firma sprzedała więcej samolotów (1044) niż jej europejski rywal (800). Udział Airbusa w rynku, z powodu słabszego popytu na A330/340 i kłopotów z instalowaniem przewodów w A380, zmniejszył się z 45 proc. do 40 proc.

Amerykanie twierdzą, że koncern z Tuluzy, gdzie Airbus ma siedzibę, dostał od rządów 15 miliardów dolarów subsydiowanych pożyczek. Z tego powodu, zdaniem rządu USA, ucierpiały nie tylko wyniki finansowe Boeinga, ale pracę straciły tysiące osób. W pozwie do Światowej Organizacji Handlu biuro przedstawiciela USA twierdzi, że pomoc dla Airbusa jest sprzeczna z regułami WTO. Stany obawiają sie, że z powodu kłopotów europejskiego producenta pomoc publiczna dla niego może wzrosnąć.

Unia Europejska też ma swoje argumenty. Jej zdaniem, na produkcję Boeinga 787 poszło 5 mld USD pomocy publicznej.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama