Poznańska spółka nie zaliczy 2006 roku do udanych. Wyniki będą znacznie gorsze niż w 2005 r., kiedy przychody sięgnęły 112 mln zł, a zysk netto 1,1 mln zł. Po trzech kwartałach ubiegłego roku obroty wyniosły 54 mln zł, a strata netto przekroczyła 1,3 mln zł.
Jaki był dla Taleksu ostatni kwartał, który w branży IT jest tradycyjnie okresem żniw? W firmie trudno zdobyć odpowiedź na to pytanie. Spółka od debiutu (jesienią 2000 r.) prowadzi politykę nieudzielania odpowiedzi na podstawowe pytania o wyniki finansowe, strategię czy plany na kolejne kwartały. - Ostatni kwartał 2006 r. był dla nas bardzo pracowity - powiedział ogólnie Szymon Górecki, rzecznik Taleksu. - Kontynuowaliśmy realizację kontraktów na wymianę sprzętu informatycznego dla BZ WBK i ING Banku Śląskiego - dodał. Marże na tego typu zleceniach są jednak bardzo niskie. Dlatego Talex szuka szansy w kontraktach software?owych, których rentowność jest dużo wyższa. Przedstawiciel spółki przyznał jednak, że mimo iż przychody z tego źródła szybko rosną, to w skali całego roku wyniosą zaledwie kilka procent obrotów. Kontrakty na dostawę oprogramowania, które zdobywa Talex, nie są duże, dlatego firma nie musi (z czego skwapliwie korzysta) informować o nazwach kontrahentów.
Rzecznik nie chciał wypowiadać się na temat wyników Taleksu w IV kwartale ub.r. i całym 2006 r. - Ostatni kwartał zakończyliśmy na plusie - powiedział. W IV kw. 2005 r. spółka zarobiła 1,1 mln zł, przy 34,9 mln zł wpływów. Czy rezultaty za ostatni kwartał ub.r. były lepsze? - Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie - stwierdził S. Górecki. Brak informacji o nowych zleceniach pozwala jednak oczekiwać, że wyniki Taleksu będą gorsze niż w IV kwartale 2005 r. Będzie to oznaczać, że firma zakończy rok pod kreską. W tej sytuacji optymizm inwestorów, którzy od pół roku gromadzą akcje Taleksu, windując kurs (od czerwca ub.r. zyskał ponad 50 proc.), wydaje się mocno przesadzony.