Na początku wczorajszych notowań złoto drożało w wyniku oczekiwań inwestorów, że spadek kursu dolara w stosunku do euro zwiększy popyt na ten kruszec traktowany jako inwestycja alternatywna wobec amerykańskiej waluty. Dolar taniał drugi dzień z rzędu, gdyż spodziewano się raportu o dalszym pogorszeniu koniunktury w amerykańskim budownictwie mieszkaniowym.

Tymczasem okazało się, że liczba rozpoczętych budów nieoczekiwanie w grudniu wzrosła, a inflacja była większa niż prognozowano. Obie te informacje umocniły dolara, gdyż oddaliły prawdopodobieństwo obniżenia stóp procentowych przez Rezerwę Federalną. W dodatku w stosunku do jena dolar był wczoraj najmocniejszy od 4 lat, gdyż Bank Japonii wbrew oczekiwaniom nie podniósł stóp. W rezultacie pojawienia się takich informacji złoto w połowie dnia zaczęło tanieć. Mógł to być także efekt realizacji zysków, gdyż dzień wcześniej jego cena osiągnęła poziom najwyższy w tym roku. Po południu jednak złoto ponownie zdrożało. Tym razem dał o sobie znać inny czynnik zazwyczaj rzutujący na cenę tego kruszcu. Zaczęła drożeć ropa naftowa, a to zwiększyło obawy o wzrost kosztów energii i tym samym inflacji. W takiej sytuacji złoto jest chętnie kupowane jako zabezpieczenie przed wzrostem cen.

Na popołudniowym fixingu w Londynie, a więc o godz. 16.00 naszego czasu, cena złota wzrosła do 635 USD za uncję z 632,80 USD za uncję rano. Przed tygodniem za uncję płacono 612 USD. Późnym popołudniem ropa zaczęła tanieć po opublikowaniu raportu Departamentu Energetyki o wzroście zapasów w USA.