Reklama

Wszystko można rozwiązać przez próbę ognia

Każdy z nas musi pamiętać, że otwartość nie polega na przyjmowaniu ciosów

Publikacja: 22.01.2007 10:13

Klient (osoba publiczna) umawiał się ze mną na program coachingowy. Widziałem go tylko raz u niego w biurze. Wybrał mnie na swojego coacha i ustaliliśmy cele programu. Pierwsza sesja odbyła się u mnie. Klient przyszedł troszkę spóźniony. Był wyraźnie spięty, mówiąc:

- Przepraszam. Zabłądziłem, nie mogłem znaleźć wejścia.

- Błądził pan czy błocił się pan? - pytam patrząc ostentacyjnie na jego buty.

- No tak. Źle zaparkowałem - odpowiedział zażenowany. - Nie mogłem znaleźć miejsca, aby zaparkować.

- Długo jeździł pan w parku?

Reklama
Reklama

- W parku?

- Nie ma tam miejsca parkingowego, ale na błoto w tym sezonie łatwo tam trafić.

- Nie rozumiem. Mieliśmy rozmawiać o czymś innym. Nie o moich butach. Od czego zaczynamy?

- Od pana butów.

- Czas stąpać po ziemi.

- Ładny kroczek. Gratuluję. Francuzi mówią, że trzeba zacząć od dobrego "bout". Czyli chyba wy Polacy rozumiecie, że chodzi o but.

Reklama
Reklama

- Pan mnie zaskoczył.

- Dokąd pan chce skoczyć?

- Zaraz wychodzę.

- No właśnie. Błoto ma pan tylko na jednym bucie. Proszę jeszcze raz skoczyć dwoma stopami do miski.

- Do miski?

- Pan lubi zamieszki?

Reklama
Reklama

- Żałuję, że się umówiłem na coaching.

- Pan czuje żal?

- Tak.

- Żal wyraża pan czerwieniąc się?

- Nie wiem.

Reklama
Reklama

- Może to nie żal, to żar.

- Żartuje pan?

- Może. Ale widzę, że tu jest żar, w pana głowie. To się gotuje. Pan jest ugotowany, czyli już jest pan gotowy. Zaczynamy.

Mój klient nareszcie otworzył oczy i uszy szeroko. Powtórzyłem mu, jak zrozumiałem cele, które wyznaczył temu programowi coachingowemu. Po pierwsze, oczekuje, że się nauczy, jak dać sobie radę z obrzydliwymi atakami ludzi bez skrupułów, którzy wykorzystują to, że on ma za swój honor nigdy nic złego nie mówić o innych. Nie zdążył nawet przechylić głowy w dół, kiedy powiedziałem mu, że to właściwie już Gombrowicz zauważył, że istnieje w Polsce lęk społeczny przed błotem, mimo że Polacy uwielbiają obrzucać się błotem. Że do wszystkich dookoła strzela się pomówieniami i oskarżeniami. Ci sami, którzy osłaniają się dowodami, z których nic nie wynika, są gotowi zaśmiecać wszystko dookoła, aby się szczycić. W reakcji na moją tyradę klient zbladł. Kiedy wreszcie oznajmiłem mu, że przez pierwsze dwadzieścia minut coachingu "przechodził przez wszystkie kolory", popatrzyłem na niego, litując się, i powiedziałem:

- Ale proszę się nie martwić. Błoto jest także bardzo pozytywne. Ma swój tajemniczy dar. Proszę zgadnąć jaki i go odnaleźć.

Reklama
Reklama

Klient zaczął niepewnie formułować różne hipotezy. Wyrobił sobie założenie, szukał u mnie potwierdzenia. Wrócił do życia. Rozmowa zrobiła się lekka i przyjemna. Klient kompletnie zapomniał o dramatycznym początku sesji. Nawet uśmiechnął się i zapytał, dlaczego tak go potraktowałem na początku sesji.

- To był sposób na to, żeby pan się otworzył.

- Ale ja jestem otwarty.

- Otwarty jak kamień, który można kopać, żeby utopić w błocie. Otwartość nie polega na przyjmowaniu ciosów. Pan ma tak opracowany system przed atakami, że nie można ćwiczyć z panem odpowiadania na atak. Pan nie potrafił oswoić sobie niczego co obce. Moim celem było "nakarmić" pana czymś nowym. Musiałem uprawiać pana ziemię, aby móc cokolwiek zasadzić. Zasianie nasienia tworzy płomień nadziei.

Klient znowu zrobił się czerwony. Wziąłem głęboki oddech i mówię:

Reklama
Reklama

- Blazing, bleak, blue, blond, black? Wszystkie te wyrazy po angielsku określają kolory i mają ten sam rdzeń etymologiczny, który oznacza "płomień".

Wszystko, co ciężkie, co nas obciąża, cokolwiek to jest: czy to jest pana złe samopoczucie spowodowane spóźnieniem, czy też dołujące insynuacje pana przeciwników...

To wszystko można rozwiązać przez próbę ognia. Dzisiaj pan tego doświadczył. Wybaczy mi pan, że wykorzystałem początek naszego programu na zademonstrowanie tego doświadczenia?

Klient uśmiecha się. Widzę iskry w jego oczach.- Jak pan się czuje? - pytam.

- Lekki, jakbym mógł chodzić po błocie bez brudzenia się.

- Doskonale, bezbłędnie, bezbłotnie.

Wszystkie zdarzenia w felietonie są fikcyjne

RSQ MANAGEMENT

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama