Reklama

Mimo ostrzeżeń świat nie boi się nagłego krachu

Przed kolejnym spotkaniem w Davos mnożą się przestrogi, że nadmiar taniego kapitału może spowodować załamanie na rynkach finansowych. Ale optymiści wciąż mają przewagę

Publikacja: 23.01.2007 08:06

To już 37. odsłona spektaklu reżyserowanego przez szwajcarskiego profesora Klausa Schwaba. Jutro w Davos rozpoczyna się Światowe Forum Ekonomiczne, spotkanie polityków i przedstawicieli świata biznesu. Wśród 2200 gości spodziewany jest m.in. premier rządu brytyjskiego Tony Blair oraz amerykański senator John McCain, który może wystartować w najbliższych wyborach prezydenckich w USA. Będzie wielu szefów firm.

Świat biznesu może być zadowolony z bilansu ubiegłego roku, gdyż dobre wyniki miały spółki oraz inwestorzy giełdowi.

Dużo taniego kapitału

Jest tak dobrze, że mnożą się ostrzeżenia. Larry Summers, były sekretarz skarbu USA, mówi, że na rynkach panuje tak duży optymizm, jak na początku lata 1914 r. Nie chce przez to powiedzieć, że świat znalazł się na progu globalnego konfliktu zbrojnego, lecz próbuje ostrzec przed konsekwencjami nadmiernej tolerancji dla ryzyka na rynkach finansowych. Wtóruje mu Jean-Claude Trichet, szef Europejskiego Banku Centralnego. Mówią nie tylko o zagrożeniach z powodu terroryzmu, ale także o niebezpieczeństwach, jakie stwarza nierównowaga w wymianie handlowej między państwami. Najbardziej spektakularnym przykładem są Stany Zjednoczone i Chiny. Państwo Środka, m.in. dzięki korzystnemu kursowi swojej waluty do amerykańskiego dolara, dynamicznie rozwija eksport do USA i powiększa nadwyżkę w wymianie towarowej.

Na rynkach jest coraz więcej taniego pieniądza. Szybki wzrost gospodarczy skłania do optymizmu. Banki chętnie pożyczają pieniądze, a inni je inwestują w przeświadczeniu, że koniunktura będzie trwała.

Reklama
Reklama

Według prognozy McKinsey Global Institute, za cztery lata światowe zasoby kapitałowe (akcje, obligacje i depozyty bankowe) mogą powiększyć się do 214 bilionów dolarów. W 2005 r. wynosiły 140 bilionów dolarów, ponad trzy razy więcej niż wartość globalnego produktu brutto.

Dzięki dobrej koniunkturze na rynkach akcji rośnie popyt na te walory, a także inne instrumenty finansowe. W ubiegłym roku sprzedano ich za rekordową kwotę 680 miliardów dolarów, o 28 proc. więcej niż w poprzednim. Ze sprzedaży obligacji na rynkach międzynarodowych emitenci tych papierów uzyskali 2,86 biliona dolarów, o 13 proc. więcej niż w 2005 r.

- Bardziej płynny, głębszy globalny rynek kapitałowy to korzystne zjawisko - ocenia Shane Oliver z AMP Capital Investors. Jednocześnie jednak zwraca uwagę, że krążący po świecie kapitał sprzyja zaciąganiu długu, co może stworzyć określone problemy, kiedy pojawią się szoki ekonomiczne.

- Jest zbyt dobrze, by moglo to być prawdziwe - powiedział Vittorio Corbo, szef banku centralnego Chile. Uważa, że świat powinien się przygotować na wypadek nagłej zmiany trendu. Z kolei Josef Ackermann, dyrektor generalny Deutsche Banku, ripostuje, że "nie powinniśmy lać zimnej wody na wszystko".

Niewielu się boi

Nadmierna tolerancja dla ryzyka była dyskutowana także podczas poprzedniego spotkania w Davos. Przed jej skutkami przestrzegali wówczas nie tylko Summers, ale także miliarder George Soros i Axel Weber, szef Bundesbanku. Od tego czasu najdroższe domy w Londynie podrożały o 29 proc., zaś premie w pięciu czołowych bankach inwestycyjnych na Wall Street wzrosły o 30 proc., do 36 miliardów dolarów. Indeks zmienności (wskaźnik VIX Chicago Board Options Exchange) pokazuje, że poziom lęku przed krachem jest najniższy od 13 lat.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama