Nowy czeski rząd rozważa trzy warianty sprzedaży kolejnych 7 proc. akcji koncernu energetycznego CEZ. Najbardziej prawdopodobne wydaje się teraz to, że pakiet wart ok. 31 mld koron (4,3 mld zł) trafi na giełdę i od razu zostanie skupiony, w celu umorzenia, przez sam CEZ. - To najlepsza z trzech rozważanych metod - stwierdził Tomas Huener, wiceminister przemysłu i handlu Republiki Czeskiej, a jednocześnie wiceprzewodniczący rady nadzorczej energetycznego giganta.

O takim scenariuszu dalszej prywatyzacji mówi się już od kilku tygodni. Dla władz w Pradze byłby on o tyle atrakcyjny, że ich udział w akcjonariacie CEZ-u skurczyłby się w znacznie mniejszym stopniu, niż gdyby papiery kupił jakikolwiek inny uczestnik rynku. Dziś czeski rząd ma 67,6 proc. akcji CEZ-u. Jeśli 7 proc. akcji odkupi sam koncern, a potem je umorzy, udział państwa w akcjonariacie zmniejszy się do ok. 65,2 proc. Gdyby akcje sprzedano inwestorom, państwowy pakiet skurczyłby się do ok. 60,6 proc.

Wybór takiego wariantu oznacza jednak dla spółki spory wydatek. Tymczasem CEZ ma wciąż ambitne plany inwestycyjne. Jednym z rozważanych projektów jest budowa w mieście Asfin-Elbistanu w Turcji dwóch bloków energetycznych o mocy 1200 MW każdy. Wartość inwestycji szacowana jest na 4-5 mld USD. - Na razie termin składania oferty przesunięto do 27 września - powiedziała wczoraj ?Parkietowi" Eva Novakowa, rzeczniczka koncernu. - Zanim zdecydujemy o ewentualnym udziale w przetargu, musimy się dokładnie zapoznać z jego warunkami - dodała.

Tymczasem już 29 stycznia na czeskiej giełdzie zaczną być notowane kontrakty terminowe na akcje CEZ-u (i banku Erste). Będą to pierwsze tego typu instrumenty na tamtym rynku.

Wczoraj kurs CEZ-u wzrósł w Pradze o 3,07 proc., do 927,9 korony, a w Warszawie - o 2,64 proc., do 128,3 zł.