Banki (podobnie jak osoby indywidualne czy kancelarie prawne) mają kłopot z zapasami znaczków skarbowych. Znaczki wyszły z użycia z końcem ub.r.
Teoretycznie niewykorzystane znaczki można było oddać hurtownikowi - dystrybucją zajmował się PKO BP - i odzyskać pieniądze. - Ministerstwo w specjalnym komunikacie zapewniało, że zwrot niesprzedanych znaków będzie mógł być dokonywany w okresie do 31 stycznia 2007 r. - mówi przedstawiciel jednego z banków.
Kłopot w tym, że zgodnie z wytycznymi z centrali PKO BP (z 19 grudnia ub.r.), na zwrot były niespełna trzy tygodnie. PKO broni się, że wytyczne zostały uzgodnione z resortem finansów. Ale na tym nie koniec niespodzianek dla posiadaczy ?przeterminowanych" znaczków skarbowych.
?Zwrotu znaków skarbowych mogły dokonywać jedynie podmioty, które pobierały z banku znaki w formie zaliczki. Takiego zwrotu nie mogli natomiast dokonać ani klienci indywidualni, ani firmy, które kupiły znaki za gotówkę (przelew)" - napisał w odpowiedzi na pytania ?Parkietu" Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP.
Przedstawiciele innych banków skarżą się, że niektórzy dyrektorzy oddziałów PKO BP (odbiorcy podpisywali umowy właśnie na szczeblu oddziału) nie zgadzali się na ?pobieranie znaków w formie zaliczki" i dopuszczali wyłącznie zakup za gotówkę.