Wczoraj w szwajcarskim kurorcie rozpoczęło się Światowe Forum Ekonomiczne. Ruszyła lawina spotkań, dyskusji, manewrów dyplomatycznych i medialnych, akcji marketingowych. Zaproszenia przyjęli szefowie państw, rządów, ministrowie, przedstawiciele biznesu i nauki. Wczoraj głównymi tematami były zmiany klimatyczne i wyścig po surowce energetyczne.
Do Davos przyjechało kilkuset czołowych menedżerów. Są wśród nich Bill Gates, właściciel Microsoftu, i Jeroen van der Veer, szef Royal Dutch/Shell. W porównaniu z poprzednim Forum liczebność swojej delegacji podwoili Rosjanie. Po raz pierwszy pojawią się tam przedstawiciele kierownictwa Gazpromu. Będzie też Oleg Deripaska, właściciel RusAlu.
Szefowie czołowych światowych korporacji przyjechali do Davos w najlepszych nastrojach od dziesięciu lat. Z sondażu PricewaterhouseCoopers (PwC), przeprowadzonego wśród ponad tysiąca menedżerów, wynika, że 92 proc. "optymistycznie" lub "bardzo optymistycznie" ocenia perspektywy na ten rok. - Na wielu rynkach poziom optymizmu jest bardzo wysoki - mówi Samuel A. DiPiazza, szef PwC. Jeszcze lepiej niż 2007 r. postrzegane są kolejne trzy lata. Odsetek optymistów wynosi 93 proc.
Najlepsze nastroje panują w Ameryce Północnej, a najgorsze w Europie. - Azja, Ameryka Łacińska i Afryka prezentują się korzystnie, a Stany Zjednoczone pozytywnie zaskoczą - przekonuje Martin Sorrel, dyrektor generalny WPP Group, drugiej firmy na światowym rynku reklamy. Niedawno przed skutkami nadmiernego optymizmu przestrzegał Jean-Claude Trichet, szef Europejskiego Banku Centralnego, ale Jacob Frenkel, wiceprezes American International Group (AIG), tym się nie przejmuje. - Wiele ponurych przepowiedni nie spełniło się - przypomniał menedżer AIG.
Wierzy w skuteczność mechanizmów stabilizacyjnych. Najlepsze perspektywy wzrostu, według uczestników sondażu PricewaterohuseCoopers, oferują Chiny, Indie, Brazylia i Rosja.