O godzinie 10.25 baryłkę ropy Brent w kontraktach terminowych wyceniano na 55,32 dolara, czyli 0,2 procent poniżej środowego zamknięcia. Amerykańskie władze energetyczne podały w środę, że zapasy produktów ropopochodnych w USA wzrosły w ubiegłym tygodniu o 700.000 baryłek wobec spadku o 800.000 baryłek oczekiwanego przez analityków.
Nieoczekiwany wzrost amerykańskich zapasów tylko na chwilę osłabił jednak rynek ropy. Wsparciem dla jej kursu okazały się ostatnie wypowiedzi władz USA, które ujawniły plan zwiększenia strategicznych zapasów tego kraju oraz spadek temperatur za oceanem, zwiększający zapotrzebowanie na olej opałowy ze strony największej gospodarki świata. Zdaniem części analityków, na rynku ropy mogą wkrótce zagościć ponowne wzrosty. "Dane o zapasach raczej nie sprzyjały zwyżkom, a mimo to kurs ropy (po krótkim spadku) wzrósł" - powiedział Tony Nunan z departamentu zarządzania ryzykiem w tokijskim Mitsubishi Corp. "Obraz techniczny sugeruje dalsze wzrosty. W ostatnim czasie ceny dwukrotnie spadły, a następnie obrobiły straty - wygląda na to, że prawdopodobieństwo wzrostów jest teraz większe niż spadków" - dodał.
((Tłumaczyła: Joanna Radkiewicz; Redagował: Adrian Krajewski; Reuters Serwis Polski, tel 22 653 9700; [email protected]))