Fond Gosudarstwiennogo Imuszestwa Ukrainy (FGI - ukraiński odpowiednik ministerstwa skarbu) zaproponował, aby 32, 8 proc. akcji kontrolowanego przez rząd koncernu Ukrtelekom, lidera rynku telekomunikacyjnego nad Dnieprem, sprzedać na jednej z zagranicznych giełd.
- Nie podjęto jeszcze decyzji, na jaki parkiet trafią papiery Ukrtelekomu. Nie wykluczamy, że oferta będzie przeprowadzana w Warszawie -mówi "Parkietowi" Nina Jaworskaja, rzecznik prasowy FGI.
Państwo kontroluje obecnie 92,8 proc. udziałów, reszta notowana jest na kijowskiej giełdzie PFTS. Ukraińskie władze postanowiły sprzedać kolejny pakiet walorów telekomunikacyjnej spółki. Tym razem na sprzedaż pójdzie 42,8 proc. papierów firmy, a FGI proponuje, aby 10 proc. walorów spółki trafiło na ukraiński rynek kapitałowy. Ukraiński parlament przygotował w tym roku do sprzedaży około 600 przedsiębiorstw, część z nich, jak Ukrtelekom, może być prywatyzowana przez giełdę. Tą sprawą zainteresowała się już warszawska giełda. - W grudniu rozmawialiśmy w Kijowie z przedstawicielami FGI o możliwości prywatyzacji ukraińskich przedsiębiorstw przez GPW. Wówczas Ukraińcy bardziej byli skłonni wprowadzić państwowe firmy na parkiet w Londynie. Myślę, że znów wrócimy do rozmów - twierdzi Ludwik Sobolewski, prezes warszawskiej giełdy.
Również analitycy nie wykluczają, że papiery Ukrtelekomu mogą trafić na GPW. - Nie należy pomijać znaczenia giełdy w Warszawie, która aktywnie promuje się na rynku ukraińskim. Jednak rząd, podejmując decyzję o sprzedaży Ukrtelekomu, będzie wybierał najbardziej prestiżowy parkiet, a w oczach władz na takie miano zasługuje Londyn - tłumaczy nam Andriej Bespyjatow, analityk domu maklerskiego Dragon Capital.
70