Na koniec tygodnia spadkową sesję zafundowali inwestorzy amerykańskim giełdom. Na całkiem wyraźnym minusie znalazły się też rynki w Europie Zachodniej. Cały miniony tydzień okazał się zresztą nieudany dla inwestujących w akcje. Indeksy pociągnięte zostały w dół przez paradoksalnie bardzo dobre dane z amerykańskiej gospodarki. Znacznie bardziej od prognoz poszła w grudniu w górę sprzedaż nowych domów oraz zamówienia na dobra trwałe. Jak zawsze ostatnio interpretacje takich informacji mogły być dwie - albo że gospodarka radzi sobie lepiej, co będzie korzystne dla spółek, albo że wzrost będzie zbyt szybki, co nie pozwoli Rezerwie Federalnej obniżyć stóp procentowych. Przeważyli zwolennicy drugiej opcji.
Spadały między innymi notowania banków, z Citigroup na czele, które są bardzo podatne na politykę monetarną. Wśród innych spółek in minus wyróżnił się Amgen, największy na świecie koncern biotechnologiczny, który podał rozczarowujące wyniki finansowe. Papiery straciły ponad 4 proc. Przed spadkami obronił się natomiast Microsoft, który przekazał wyniki w czwartek po sesji. Wprawdzie komputerowy gigant zarobił w ostatnim kwartale mniej niż rok wcześniej, ale analitycy sądzili, że z powodu opóźnienia debiutu systemu operacyjnego Vista rezultaty finansowe mogły być jeszcze słabsze. Najgorszy tydzień w tym roku mają też za sobą giełdy europejskie. W piątek najważniejsze indeksy straciły od 0,5 do 0,9 proc. Po niemiłej niespodziance Amgenu z portfeli wypychano papiery firm farmaceutycznych, m.in. AstraZeneca. W inwestorach żyją obawy o koniunkturę spółek. Według szacunków firmy FactSet, w tym roku firmy wchodzące w skład paneuropejskiego wskaźnika DJ Stoxx 600 zarobią tylko o 9,2 proc. więcej niż rok temu, kiedy wzrost sięgnął 14 proc. W piątek po giełdach niosło się echo depeszy agencji AP, która podała, że Iran szykuje się do instalacji w przyszłym tygodniu wirówek do wzbogacania uranu. Zagrożenie konfliktem to zdecydowanie nie jest to, co mogłoby cieszyć inwestorów.