WIG20 tkwi na poziomie nieco powyżej 3400 pkt. Ospałe ruchy indeksu to korekta po szybkiej zwyżce w połowie stycznia. Ponieważ korekta ta nie przeradza się w głębsze spadki i odbywa się przy niewielkich obrotach, to można sądzić, że prędzej czy później dojdzie do kontynuacji trendu wzrostowego. Prawdopodobne jest także to, że ów trend będzie co chwila przerywany spadkami - tak jak ma to miejsce w ostatnich miesiącach. Trudno spodziewać się zwyżki w takim tempie jak przed rokiem. Wolnego tempa zwyżki można oczekiwać przede wszystkim ze względu na utrzymującą się dekoniunkturę na rynku surowców. Jest prawdopodobne, że obecna konsolidacja notowań miedzi i ropy naftowej to wstęp do kontynuacji trendów spadkowych. Jeśli tak, to inwestorzy nadal unikać będą akcji KGHM i koncernów paliwowych.
Negatywne oddziaływanie rynku surowcowego rekompensowały dotąd głównie notowania banków. W efekcie WIG20 w zaskakującym stopniu uniezależnił się od cen surowców. Półroczny wskaźnik korelacji między indeksem blue chips a notowaniami miedzi przekroczył minus 70 proc., co świadczy o silnej odwrotnej zależności. To zupełna nowość na tle ostatnich lat. Jeszcze przed rokiem korelacja przekraczała +90 proc. Odwrócenie tych zależności jest dość optymistyczne na przyszłość. Chociaż do niedawna wydawało się to nieprawdopodobne, to hossa może trwać nawet bez spółek surowcowych. Gdyby w którymś momencie doszło jednak do odbicia notowań miedzi czy ropy, to byłby to w tej sytuacji dodatkowy silny impuls do zwyżki WIG20. Kluczowe pytanie to, czy przecena surowców jest oznaką spowolnienia światowej gospodarki, czy tylko odreagowaniem po wcześniejszych silnych zwyżkach. Do niedawna zwyżki na rynkach wschodzących sugerowały, że inwestorzy wierzą raczej w ten drugi wariant. Ostatnie zatrzymanie trendu wzrostowego indeksu MSCI Emerging Markets sprawia, że nie można już być pewnym takiej optymistycznej wersji wydarzeń. Spowolnienie na świecie prędzej czy później odbiłoby się także na polskiej gospodarce. Pytanie, czy procesy te przypadkiem już się nie rozpoczęły, biorąc pod uwagę, że w ostatnich miesiącach dane o produkcji przemysłowej były słabsze od prognoz.