130,1 mln zł - takie mają być w tym roku przychody starachowickiej firmy. To o 15 proc. więcej, niż wypracowała w 2006 r. (dane za cztery kwartały).
- To ostrożna prognoza - zaznacza Leszek Walczyk, wiceprezes Odlewni. Zarząd nie zdecydował się na publikację planów odnośnie do zysku operacyjnego i netto, chociaż nosił się z takim zamiarem. - Nie wycofujemy się z tego, jednak jest jeszcze za wcześnie. W ciągu roku może pojawić się wiele czynników, wpływających na efektywność firmy. Jeśli zdecydujemy się podać prognozę zysków, to w II połowie 2007 r. - mówi wiceprezes Walczyk.
W 2006 r. działalność operacyjna przyniosła spółce 6,37 mln zł dochodu, o 133 tys. zł mniej niż w 2005 r. Zysk netto spadł zaś o 290 tys. zł, do 4,75 mln zł.
Odlewnie ponoszą koszty gruntownej modernizacji - program jest prowadzony od 2004 roku i zakończy się na przełomie lat 2007 i 2008. Łączny koszt rozłożonej na dwa etapy inwestycji wynosi około 30 mln zł. Jak tłumaczy L. Walczyk, w związku z oddawaniem nowych instalacji istotnie wzrosła amortyzacja. Tymczasem maszyny nie są obłożone w stu procentach produkcją, co by rekompensowało koszty.
- Z drugiej strony uwzględniamy już dotacje w rachunku zysków i strat - mówi L. Walczyk. Firma skutecznie pozyskuje pieniądze z funduszy unijnych. Tylko w październiku na konto wpłynęło 7,6 mln zł.