Reklama

Baczyński odwołany

Publikacja: 24.02.2007 09:08

Piątkowe walne zgromadzenie udziałowców zbrojeniowego holdingu odwołało prezesa Romana Baczyńskiego, który kierował Bumarem od 2002 r., a z przedsiębiorstwem jest związany jeszcze wcześniej.

Za odwołaniem głosował Skarb Państwa, na którego wniosek walne zgromadzenie się odbyło (ma 88,7 proc. udziałów) i Agencja Rozwoju Przemysłu (ma 11,2 proc.).

- Przedstawiciele resortu nie uzasadnili odwołania. Spotkanie przebiegło bardzo urzędowo i ?sucho" - komentuje R. Baczyński. - Co mogę dodać? Jestem dumny, że z gronem bardzo fachowych ludzi doprowadziliśmy do tego, że grupa firm przynosząca straty stała się sprawnym organizmem, osiągającym zyski i miliardowe przychody. Odzyskaliśmy rynki eksportowe, zdobyliśmy kilka nowych. Tylko w zeszłym roku stworzyliśmy 1400 miejsc pracy - dodaje. Jakie są jego dalsze plany? - Na razie idę na dłuższy urlop. Na pewno nie zostanę w Bumarze - odpowiada R. Baczyński.

Kilka dni temu R. Baczyński wrócił z targów w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. - Wzbudziliśmy duże zainteresowanie systemem rozminowywania. Mamy również spore szanse na opracowanie wozu zabezpieczenia technicznego dla armii Emiratów - opowiada o swojej ostatniej podróży służbowej dla Bumaru.

Nie otrzymaliśmy od Ministerstwa Skarbu Państwa odpowiedzi na pytanie, kiedy zostanie rozpisany konkurs na nowego prezesa Bumaru.

Reklama
Reklama

Pod koniec stycznia rada nadzorcza spółki odwołała trzech wiceprezesów: Andrzeja Spisa, Zbigniewa Nitę i Andrzeja Zaborowskiego. W minioną środę wyłoniła ich następców. To Waldemar Skowron (członek zarządu należących do Bumaru Zakładów Mechanicznych Mesko) oraz Artur Trzeciakowski (kieruje Bumarem-Łabędy). Co ciekawe, trzeci wybrany w drodze konkursu wiceprezes Roman Dufrene... zrezygnował z posady.

Piątkowe walne zgroma- dzenie zmieniło również skład rady nadzorczej. Odwołano z niej Jarosława Żołędowskiego, a powołano prawników: Bogdana Borkowskiego i Dariusza Lasockiego oraz Tomasza Dembskiego, który zrezygnował z zasiadania w nadzorze LOT-u (był też przez resort typowany na prezesa LOT-u).

Teraz rada liczy siedmiu członków. Zgodnie ze statutem, w nadzorze może zasiadać od pięciu do jedenastu osób.

Komentarz

Adam Roguski

Dziwne ruchy kadrowe

Reklama
Reklama

W dziwny sposób kadrowa miotła dokonuje porządków w Bumarze. Rada nadzorcza w styczniu odwołała trzech wiceprezesów, ponieważ "nie była usatysfakcjonowana ich dotychczasowymi pracami". Tyle merytorycznego uzasadnienia.

Na tym samym posiedzeniu rada powołała ich następców, zapominając, że powinna rozpisać konkurs.

Dwóch świeżo powołanych wiceprezesów o tym pamiętało, więc nominacji nie przyjęło. Trzeci... był nie był wiceprezesem.

Kiedy już rozpisano konkurs, zgłosiło się osiemnastu chętnych. Chyba nie trzeba zgadywać, kto wygrał.

Tym razem wyżej wspomniany "trzeci" nie przyjął nominacji! Pytanie - po co w ogóle startował w konkursie?

Problemem uzupełnienia zarządu zajmie się znów rada nadzorcza, której skład - w ramach taniego państwa - rozszerzono.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama