Możliwość wyższej inflacji jest konsekwencją zahamowania trendu do umacniania się złotówki, wyraźnych oznak wzrostu popytu oraz opinii przedsiębiorców co do kształtowania się cen i kosztów produkcji.
Można zatem spodziewać się, że styczniowy wzrost wskaźnika cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) do poziomu 1,7% nie jest przypadkowy i odzwierciedla zmianę tendencji. Badania pokazują, że zagrożenie wzrostu inflacji jest poważne.
Po styczniowym osłabieniu się złotego względem dwóch podstawowych walut (euro i dolara), zmiany kursu w lutym były bardzo nieznaczne. Stabilizacja kursu
złotówki na nieco niższym poziomie niż ten z końca ubiegłego roku jest prawdopodobnie wynikiem osłabieniem atrakcyjności Polski, jako miejsca do lokowania inwestycji portfelowych.
Warto zaznaczyć, że wzrost wartości WPI jest również w znacznej mierze konsekwencją wyższego wykorzystania mocy produkcyjnych w przedsiębiorstwach, co świadczy o rosnącym popycie i prowadzi na ogół do wzrostu cen. Przedsiębiorcy zgłaszają większy popyt na dobra inwestycyjne, a poniesione koszty pragną wkalkulować w cenę. Dla tych, którzy nie inwestują, podniesienie ceny to jedyny sposób zrównoważenia popytu.