Reklama

OFE i TFI podtrzymują hossę na warszawskim parkiecie

Publikacja: 28.06.2007 08:42

Pieniądze płynące szerokim strumieniem do funduszy inwestycyjnych stały się jednym z głównych motorów hossy. Co wcale nie znaczy, że są w stanie ochronić kursy akcji przed nawet dotkliwymi spadkami

W maju wartość aktywów polskich funduszy akcji inwestujących na rodzimym rynku przekraczała 37 mld zł - wynika z danych Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami. Do tego majątek krajowych funduszy zrównoważonych sięgał 59,5 mld zł. Gdyby założyć, że ta kategoria funduszy inwestuje przeciętnie połowę portfela w akcje, to na walory spółek przypadało prawie 30 mld zł. Wygląda więc na to, że na inwestycje wszystkich funduszy (akcji i zrównoważonych) w akcje przypada przynajmniej 60 mld zł. Te pobieżne szacunki idą w parze z danymi firmy Analizy Online, według których już w kwietniu wartość akcji w portfelach funduszy inwestycyjnych przekraczała 51 mld zł. Obecne zaangażowanie funduszy w same akcje jest więc już niemal dwa razy większe niż wartość ich całkowitych aktywów (nie tylko akcji) w maju 2003 r. - gdy dopiero rodziła się hossa.

Jedna dziesiąta rynku

w rękach funduszy

Liczby te robią jeszcze większe wrażenie, jeśli porównać je z wartością wszystkich akcji notowanych na GPW. Obecnie przekracza ona 870 mld zł. Po pominięciu kapitalizacji spółek zagranicznych (z których część charakteryzuje się niską płynnością) wartość akcji to ponad 580 mld zł. Wygląda zatem na to, że udział funduszy w kapitalizacji polskich firm giełdowych być może przekracza już nawet 10 proc., a w każdym razie jest bliski tego pułapu.

Reklama
Reklama

Fundusze wspierają również koniunkturę na rynku pierwotnym. Jak wynika z naszej analizy, zaangażowały się kapitałowo w oferty publiczne siedmiu tegorocznych debiutantów. Szacunkowa kwota, jaką przeznaczyły na papiery nowych spółek, była bliska 130 mln zł.

Oczekiwania, że popyt na akcje ze strony funduszy podtrzymywać będzie koniunkturę giełdową (w tym również na rynku pierwotnym), stają się tym większe, że zadaniu temu mogą już nie podołać otwarte fundusze emerytalne (OFE). Wszystko za sprawą bliskiego maksymalnemu (40 proc.) poziomu zaangażowania OFE w akcjach. W maju średni udział akcji spółek giełdowych w portfelach funduszy emerytalnych wynosił 38,3 proc. Dla porównania, w grudniu ub. r. było to nieco ponad 34 proc. Jeśli kursy akcji nadal będą rosnąć w szybkim tempie, to może się okazać, że OFE nie tylko nie będą już kupować walorów, ale na dodatek będą zmuszone zacząć się ich pozbywać w celu zachowania ustawowego limitu. Pytanie, czy napływ pieniędzy do funduszy zdoła zrekompensować z dużą nadwyżką podaż walorów ze strony OFE, skoro oba segmenty rynku są porównywalne pod względem zaangażowania na rynku akcji. W maju OFE posiadały papiery spółek giełdowych o wartości 51,6 mld zł.

Z jakim ryzykiem trzeba się

liczyć?

To niejedyny czynnik, który może sprawić, że fundusze inwestycyjne mogą nie zdołać powstrzymać ewentualnych głębszych spadków kursów akcji - nawet mimo stałego napływu środków. Okazję, by się o tym przekonać, posiadacze jednostek funduszy mieli choćby w maju ub. r. Wówczas sytuacja była pod wieloma względami podobna do obecnej. Także wtedy napływ pieniędzy do funduszy był rekordowy, co nie przeszkodziło jednak w silnych spadkach notowań akcji, spowodowanych pogorszeniem nastrojów na świecie. Posiadacze jednostek najbardziej agresywnych funduszy akcji stracili wtedy w ciągu zaledwie czterech tygodni nawet ponad 20 proc. Mimo że stosunkowo szybko na rynek wróciła hossa, to przykładowo posiadacze jednostek najpopularniejszego obecnie funduszu Arka, którzy kupili je pechowo na samym szczycie notowań, musieli czekać ponad 20 tygodni na odrobienie strat.

Nietrudno sobie wyobrazić, co stałoby się z wartością jednostek, gdyby na rynku na dłużej zagościły gorsze nastroje. Straty rzędu kilkudziesięciu procent byłyby wówczas jak najbardziej realne. To ryzyko, z jakim liczy się zapewne tylko część inwestorów, którzy tłumnie wpłacają pieniądze do funduszy akcji.Bez odpowiedzi pozostaje poza tym pytanie, co mogłoby się stać, gdyby pod wpływem takich długotrwałych i silnych spadków klienci zaczęli uciekać z funduszy równie szybko, jak obecnie do nich przystępują. W takiej sytuacji fundusze, zamiast jak obecnie podtrzymywać rynek, chcąc czy nie chcąc, zmuszone byłyby w szybkim tempie upłynniać swoje aktywa, tym samym jeszcze bardziej pogłębiając spadki cen akcji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama