Jeśli spełniłyby się przewidywane przez zarząd Grupy Lotos warunki i realizacja programu rozwoju technologicznego 10+ przebiegłaby bez zakłóceń, to w 2010 r. spółka mogłaby zarobić 1,48 mld zł brutto - wynika z naszych obliczeń.
Zysk gdańskiej grupy oszacowaliśmy w oparciu o kilka założeń. Przede wszystkim uznaliśmy, że osiągana przez Lotos marża rafineryjna (różnica między wartością produktów wytworzonych z ropy naftowej a ceną surowca i kosztem przerobu) wzrośnie zgodnie z prognozami spółki z obecnych 4,5 USD za baryłkę do 8 USD w 2010 r. Przyjęliśmy także, że grupa będzie wytwarzać o 4,5 mln ton produktów rocznie więcej (obecne zdolności przerobowe to 6 mln ton rocznie). Ponadto założyliśmy, że nie zmieni się do tego czasu cena dolara i ropy. Do obliczeń użyliśmy wczorajszego kursu średniego NBP (około 2,81 zł za USD).
Własnych szacunków prognoz wyników Grupy Lotos dokonał Kamil Kliszcz z DI BRE Banku. Przyjął inne założenia niż spółka. Z jego prognozy wynika, że Lotos może zarobić na czysto w 2010 r. 1-1,1 mld zł.
- Ciężko jest oszacować, jaki wpływ na wyniki grupy będzie miała realizacja programu 10+. Jest to trudne zadanie ze względu na to, że nie wiemy, jakie będą marże i ceny surowca za kilka lat. Trudno przewidzieć, co będzie się działo na rynku paliwowym w 2010 r., a to będzie miało decydujący wpływ na wyniki Lotosu - uważa K. Kliszcz. Jego zdaniem, niezbyt wskazane jest uwzględnienie w obliczeniach zakładanej przez grupę marży rafineryjnej. - Podana przez spółkę docelowa wartość tego wskaźnika została wyliczona na bazie warunków z 2005 r. i ma raczej wskazać skalę poprawy struktury produktów, niż przedstawiać nominalny poziom rentowności przerobu w 2010 r. - mówi analityk DI BRE Banku.
Inny analityk, chcący zachować anonimowość, sądzi, że przy spełnieniu założeń Lotosu zysk brutto w 2010 r. mógłby rzeczywiście oscylować w granicach 1,4-1,5 mld zł. Również on podkreśla jednak, że jest to bardzo uproszczony szacunek.