W gdańskim sądzie wczoraj miała się odbyć rozprawa w sprawie upadłości Malmy. Jednak żadne decyzje nie zapadły - rozprawę odroczono. Termin kolejnej wyznaczono na 5 października. Jak tłumaczy Rafał Terlecki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku, rozprawę odroczono, ponieważ nie wszyscy zainteresowani stawili się w sądzie, a sąd nie miał dowodu, że zostali o rozprawie zawiadomieni (prawdopodobnie zawiniła poczta). Na rozprawie nie było m.in. Michaela Marbota, prezesa i właściciela Malmy. Dlaczego? - Nie komentuję - mówi Michael Marbot.
Jednym z wnioskodawców o upadłość likwidacyjną Malmy jest giełdowy dystrybutor żywności importowanej North Coast. Firma podtrzymuje zainteresowanie przejęciem malborskiego producenta makaronów. Stara się o to już od ponad roku. Najpierw złożyła bankowi Pekao, największemu wierzycielowi Malmy, propozycję zakupu malborskiej spółki. Bank odrzucił tę ofertę. Potem giełdowy North Coast bezskutecznie próbował dogadać się z Michaelem Marbotem.
W kwietniu Malma wydzierżawiła Malmie Pasta (należy do amerykańskiego inwestora) cały majątek. Mieczysław Stelmach, prezes Malmy Pasta, podkreśla, że firma dobrze sobie radzi. Produkuje miesięcznie ponad 200 ton makaronu i w tym miesiącu spodziewa się osiągać docelowy, miesięczny poziom produkcji wynoszący około 300 ton (właśnie tyle wytwarzała "stara" Malma). - Aby się dobrze zareklamować, potrzebne jest około 1,5 mln zł. My na razie nie mamy takich pieniędzy, więc się nie reklamujemy. Jednak nawet bez reklamy nasz makaron trafia do sklepów i dobrze się sprzedaje - mówi M. Stelmach. Zakłady Malmy przestały wytwarzać makaron w 2006 r. Konkurenci podzielili się już udziałami rynkowymi malborskiej spółki. Najwięcej zyskał lider branży - Maspex. Według danych MEMRB, Maspex kontrolował (od lipca 2006 r. do czerwca 2007 r.) wartościowo 31 proc. rynku. Drugi jest Goliard z 9-proc. udziałem.
7 proc. rynku to marki własne, czyli makaron produkowany na zamówienie sieci handlowych. Tutaj znaczącym graczem są giełdowe Makarony Polskie.