Sejm uchwalił wczoraj ustawę o zasadach nieodpłatnego nabywania akcji spółek sektora elektroenergetycznego. Za wprowadzeniem poprawek zgłoszonych przez połączone komisje skarbu i gospodarki opowiedziało się 406 posłów. Nie było ani jednego głosu sprzeciwu.
Można to uznać za zaskakujące, bo jeszcze niedawno posłowie PiS zasiadający w komisjach pracujących nad projektem głosowali przeciw poprawkom zgłoszonym przez PO. To przede wszystkim Platforma chciała zmienić główny zamysł Ministerstwa Skarbu Państwa.
Resort ten, projektując ustawę umożliwiającą zamianę akcji spółek energetycznych na walory holdingów, do których te spółki wchodzą, przewidział możliwość konwersji tylko dla uprawnionych pracowników energetyki. Zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji, przy przekształceniach prowadzonych w państwowych spółkach ich załogi dostają 15-proc. pakiet akcji pracowniczych.
Tak też stało się w przypadku Południowego Koncernu Energetycznego oraz BOT Górnictwo i Energetyka. Część pracowników, którzy akcje nabyli, zdążyła już je upłynnić. W związku z tym, że podmioty, które akcje od energetyków kupiły, miały nie dostać prawa do konwersji, podczas prac nad specustawą nastąpiła prawdziwa walka. Do udziału w wysłuchaniu publicznym w sprawie projektu przepisów zgłosiło się ponad 1200 osób. W dyskusji wzięła udział niewielka część zgłoszonych, ale pod adresem rządu posypały się poważne zarzuty.
Inwestorzy przedstawili analizy prawne wykazujące, że projekt ustawy o energetycznych akcjach może być niezgodny z konstytucją i dyskryminować część akcjonariuszy. Chodzi o to, że walory bez prawa do konwersji utraciłyby płynność i stały się bezwartościowe. MSP pokazało ekspertyzy mówiące, że proponowana ustawa jest zgodna z przepisami i do ostatniej chwili obstawało przy swoim stanowisku. Wygląda jednak na to, że posłowie PiS mieli odmienne zdanie w tej kwestii. Co wpłynęło na zmianę ich poglądu? Ze strony sektora energetycznego posypały się głosy, że jeśli Sejm nie przyjmie jak najszybciej ustawy, to PiS nie ma co liczyć na głosy branży w wyborach.