WIG20 rozpoczął wczorajszą sesję od wzrostów. Nie było w tym nic zaskakującego, po tym jak dzień wcześniej polska giełda zakończyła dzień spadkiem bazującym na fałszywych, bo zakładających zniżkę na Wall Street, przesłankach. Odreagowanie giełdzie po prostu się należało. Zaskoczyć natomiast mogło to, co działo się w kolejnych piźciu godzinach. Indeks dużych spółek bowiem mocno rósł, sięgając poziomu 3596,25 pkt. (+1,6 proc.), pomimo że na europejskich parkietach, po początkowych wzrostach, trwało osuwanie. Można było odnieść wrażenie, że po tym gdy w środę i czwartek, podążając za zmianami na świecie, rodzimi gracze zostali wyprowadzeni w pole (GPW spadła, podczas gdy na świecie klimat inwestycyjny w szczególny sposób się nie pogorszył), teraz chcieli uniknąć takiej sytuacji.
Warszawska giełda odzyskała korelację z europejskimi parkietami o 14.30. Zaskakująco słabe sierpniowe dane z amerykańskiego rynku pracy, mówiące o spadku o 4 tys. liczby zatrudnionych w sektorze pozarolniczym, zamiast oczekiwanego wzrostu o 110 tys., przy jednoczesnej korekcie w dół danych lipcowych, stały się impulsem do mocnej przeceny. WIG20 spadł do 3477,46 pkt (-1,7 proc.), żeby ostatecznie zakończyć dzień na poziomie 3505,61 pkt (-0,9 proc.).
Piątkowa sesja była trzecią kolejną, którą WIG20 zamknął na minusie. Z punktu widzenia analizy technicznej wyrysowane w tym czasie trzy czarne świece jeszcze nie przesądzają o powrocie silnych spadków, ale potwierdzają słuszność tezy o korekcyjnym charakterze rozpoczętych 17 sierpnia wzrostów. Jednocześnie ostrzegają, że zakończenie tej korekty rozpocznie przecenę, której celem będą okolice 3000 pkt. Powyższy, spadkowy scenariusz trafi do kosza z chwilą wybicia indeksu dużych spółek powyżej 3660 pkt. Opór tam tworzy 61,8-proc. zniesienie Fibonacciego przeceny z przełomu lipca i sierpnia br. Bariera ta odpowiada strefie podażowej 1496,52-1497,49 pkt na wykresie S&P500. W obu przypadkach pokonanie wskazanych poziomów otworzy drogę do szczytów.
X-Trade Brokers DM