Potwierdza się, że dokonana 17 sierpnia obniżka stopy dyskontowej przez Rezerwę Federalną stanowiła symboliczny gest i w praktyce miała niewielkie znaczenie. Wartość udzielonych przy jej zastosowaniu pożyczek opiewała w środę na zaledwie 1,1 miliarda dolarów.
Przypomnijmy: amerykański bank centralny obniżył stopę dyskontową, żeby powstrzymać kryzys na rynku długu, wywołany problemami Amerykanów ze spłatą ryzykownych kredytów hipotecznych. Decyzja o obcięciu stopy, po której Fed pożycza pieniądze bankom komercyjnym w ramach tzw. "okienka dyskontowego", z 6,25 proc. do 5,75 proc., miała poprawić dostęp instytucji finansowych do pieniędzy. Choć tego typu pożyczki są zwykle spłacane po jednym dniu, Fed wydłużył termin spłaty do 30 dni.
Jednak banki nie rzuciły się po tańszy kredyt. Jak wynika z danych ujawnionych w czwartek, w ciągu ostatniego tygodnia (środa do środy) wartość pozostających do spłacenia pożyczek z "okienka dyskontowego" miała średnią wartość tylko 1,1 mld USD. Średnia ta zmniejszyła się w porównaniu z poprzednim czwartkiem o 212 mln USD. W ciągu pierwszych kilku dni po redukcji stopy pięć dużych amerykańskich banków zaciągnęło w Fedzie pożyczki, chociaż raczej symbolicznej wartości. Wówczas wartość pożyczek do spłacenia wzrosła do 2 mld USD. Jak wynika z najnowszych danych, połowa już została zwrócona.
Rezerwa Federalna natomiast wciąż zasila banki ogromnymi kwotami pieniędzy w ramach operacji otwartego rynku, powiększając ich rezerwy gotówkowe, a gromadząc u siebie papiery wartościowe. W czwartek wstrzyknęła w ten sposób 31,25 miliarda dolarów, najwięcej od czterech tygodni.
Banki tradycyjnie wykorzystują "okienko dyskontowe" tylko w ostateczności, gdy nie mogą zdobyć krótkoterminowej gotówki inaczej. Taki pieniądz jest po prostu drogi. Wolą korzystać z rynku funduszy federalnych, na którym pożyczają rezerwy sobie nawzajem. Efektywna stopa oprocentowania na tym rynku wynosiła ostatnio 5,18 proc., czyli była o 57 pb. niższa niż przy pożyczkach wprost z banku centralnego.