Reklama

Piątkowy raport koronnym dowodem?

Dla części analityków wymowa spadku zatrudnienia w gospodarce amerykańskiej jest jak przysłowiowy dymiący jeszcze pistolet w rękach przestępcy - ewidentny dowód na to, że mamy do czynienia z początkiem recesji w USA. Dla innych to część całego materiału dowodowego, który wcale nie jest taki jednoznaczny

Publikacja: 10.09.2007 08:58

Ubiegły tydzień na rynkach finansowych to właściwie jedno wydarzenie. Jest nim oczywiście piątkowy raport o stanie rynku pracy w USA. Do chwili jego publikacji cały świat finansowy podlegał ograniczonym zmianom cen. Na warszawskim parkiecie od wielu dni mieliśmy do czynienia z konsolidacją. Rozpiętość wahań cen na poszczególnych sesjach była niewielka, a jeszcze mniejszy był towarzyszący im obrót. Równie ograniczone zmiany miały miejsce na pozostałych rynkach europejskich czy amerykańskich.

Wszystko zmieniło się o 14.30 w piątek. To właśnie o tej godzinie na światło dzienne wyszedł raport o stanie rynku pracy w Stanach Zjednoczonych. Prognozy przed tą publikacją były różne, ale nikt nie przewidywał, że ubędzie miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (najważniejsza wielkość raportu). Wśród analityków ankietowanych przez różne agencje przeważała prognoza wzrostu liczby miejsce pracy o około 100 tys. (agencja Bloomberg otrzymała odpowiedzi od 88 analityków). To tylko podkreśla zaskoczenie, z jakim przyjęto spadek miejsc pracy o 4 tys. Na domiar złego, dokonano rewizji danych sprzed miesiąca, obniżając skalę wzrostu liczby miejsc pracy z 92 tys. na 68 tys.

Były sygnały ostrzegawcze

Czy dane były zaskoczeniem? Były, choć jeszcze przed publikacją pojawiło się kilka sygnałów ostrzegających, że raport może być mało przyjemny. Jeszcze w środę opublikowane zostały informacje o zwolnieniach. Planowano ich prawie dwa razy więcej niż przed miesiącem. Równie pesymistyczna była wymowa raportu ADP, który zawierał szacunek zmiany liczby miejsc pracy w sektorze prywatnym. Szacunek ten okazał się o połowę niższy od prognoz. Sygnalizował on zarazem znaczną zmianę zatrudnienia w sektorze finansowym, co akurat nie było chyba wielkim odkryciem. Wreszcie w czwartek, w ramach publikacji wskaźnika ISM liczonego dla sektora usług, dowiedzieliśmy się, że subindeks zatrudnienia znacznie obniżył wartość.

To były przesłanki, które mogły zapalić żółte światło ostrzegawcze. Oceny analityków faktycznie zmieniły się po tych wiadomościach, ale w niewielkim stopniu. Przed wspomnianymi sygnałami oczekiwano wzrostu liczby miejsc pracy o 120 tys., a tuż przed ujawnieniem raportu o stanie rynku pracy prognozy oscylowały w okolicy 100-110 tys. Jak więc widać, rynek jako całość dość lekko podszedł do wspomnianych ostrzeżeń. Z tego też powodu zaskoczenie spadkiem "nonfarm payrolls" było tak duże, a co za tym idzie - znacząca była reakcja rynków na te dane.

Reklama
Reklama

Rynek pewny obniżki stóp

Gdy okazało się, że zamiast wzrostu w USA pojawił się spadek zatrudnienia, ceny akcji na całym świecie zanurkowały. Spadała także wartość dolara amerykańskiego względem większości światowych walut. Także względem złotego. Rosły ceny amerykańskich obligacji, obniżając ich rentowność. Rynek zdawał się mówić jedno - jest źle, a może być jeszcze gorzej, a więc potrzebna jest pomoc. Jaka? Oczywiście, chodzi o poluzowanie polityki pieniężnej.

Tendencje panujące na rynku długu w Stanach Zjednoczonych oraz opinie analityków wydają się zgodne. FOMC na najbliższym posiedzeniu obniży stopę procentową funduszy federalnych, co będzie pogłębieniem wcześniejszego ruchu na stopie dyskontowej. Czytając różne opinie analityków, można odnieść wrażenie, że nie jest już kwestią to, czy, ale jak mocno stopy zostaną obniżone. Choć większość jest zdania, że cięcie będzie wynosić 25 pkt bazowych, to są i tacy, którzy już głośno mówią o obniżce o pół punktu procentowego. Taką prognozę w piątek ogłosili m.in. analitycy z Goldman Sachs.

Jeden raport recesji nie czyni

Dane z rynku pracy faktycznie nie są dobre, ale czy faktycznie determinują obniżkę stóp? Ta wydaje się prawdopodobna, ale ręki za to nie dałbym sobie uciąć. Zauważmy bowiem, że piątkowy raport nie ma wiele wspólnego z sytuacją na rynku długu. Owszem, osłabienie na rynku pracy ma miejsce w związku z problemami na rynku nieruchomości, ale przecież tego oczekiwaliśmy. Od wielu miesięcy mówiło się, że nadchodzi czas słabszej dynamiki konsumpcji i możliwego osłabienia na rynku pracy. Nawet dotychczasowy brak tego osłabienia przez jakiś czas był uznawany za swoisty fenomen tej sytuacji. Teraz ona jakby normalnieje.

Zdaniem Bena Bernanke, FOMC podejmie decyzję o poluzowaniu polityki pieniężnej, gdy okaże się, że trwający kryzys na rynku krótkoterminowych stóp procentowych będzie się przedłużał i rodził obawę, że odciśnie swoje piętno na całej gospodarce. To wydaje się nadal aktualne, ale przypomnę, że dotyczy to kryzysu płynności, a nie sytuacji na rynku pracy. Jest czynnikiem sygnalizującym możliwą słabość gospodarki, ale nie czynnikiem, który o niej przesądza. FOMC nie podejmuje decyzji na bazie jednej zmiennej.

Reklama
Reklama

Obniżka prawdopodobna,

ale nie pewna

Dla części analityków wymowa spadku zatrudnienia jest jak przysłowiowy dymiący jeszcze pistolet w rękach przestępcy - ewidentny dowód na to, że mamy do czynienia z początkiem recesji w USA. Dla innych to część całego materiału dowodowego, który wcale nie jest taki jednoznaczny. Nawoływania do cięcia stóp już w tym tygodniu, kilka dni przed planowym posiedzeniem, są raczej śmieszne. Dla gospodarki te kilka dni nie robi wielkiej różnicy, a może zrobić dla FOMC. Pamiętajmy, że mówimy o narzędziu, które uzewnętrznia swoje efekty kilka kwartałów później. Tymczasem w piątek pojawią się dane o dynamice sprzedaży detalicznej oraz dynamice produkcji przemysłowej, które mogą pomóc w ocenie bieżącej sytuacji gospodarki. Nie wydaje się więc, że ewentualna decyzja co do wysokości stóp procentowych będzie podjęta przed zaplanowanym posiedzeniem.

A czy do obniżki dojdzie? Wiele wskazuje na to, że tak, choć mówienie o 50 pkt bazowych to już chyba lekka przesada. Przeciw obniżce stóp jest sporo argumentów i z pewnością nie będzie łatwo zebrać większość dla decyzji o poluzowaniu polityki pieniężnej. Trzeba jednak pamiętać, że decyzja o stopach ma także swój aspekt psychologiczny. Ma uspokoić rynki i może właśnie ta przesłanka będzie teraz decydująca.

Trochę techniki

W ostatnich dniach nastroje na rynkach akcji i tak nie były najlepsze, a po piątkowym raporcie dotyczącym amerykańskiego rynku pracy z pewnością się nie poprawiły. Tydzień jako całość nie przyniósł wielu zmian w sytuacji technicznej rynku. Odbicie po wcześniejszych kilku tygodniach spadku nadal trwa

Reklama
Reklama

(wykres 1). Czarny kolor świecy z ubiegłego tygodnia to wynik piątkowej reakcji na wspomniany raport. Reakcji negatywnej, ale nie przesądzającej jeszcze o zakończeniu zwyżki. Nowy tydzień zaczniemy prawdopodobnie od zbliżenia się do dolnego ograniczenia

kanału wzrostowego widocznego na wykresie dziennym (wykres 2).

Wbije to ceny poza obszar wahań z ostatnich dwóch tygodni, ale nie przesądzi jeszcze o przewadze niedęwiedzi. Tym bardziej że w USA pojawił się niedawno dość ciekawy sygnał kupna. Opiera się on na obserwacji i porównaniu obrotu z jednej sesji spółkami rosnącymi i spółkami malejącymi notowanymi na New York Stock Exchange

(autorem pomysłu jest Martin Zweig).

Gdy relacja między obrotem jednymi i drugimi przekracza dziewięć, to mowa jest o sygnale wstępnym. Gdy w ciągu trzech miesięcy będą przynajmniej dwa takie dni,

Reklama
Reklama

to sygnał jest mocny. W ciągu ostatnich

dwóch tygodni były trzy dni,

gdy przewaga obrotu spółkami rosnącymi nad obrotem spółkami spadającymi była aż tak znaczna. Zbyt duży pesymizm nie jest więc wskazany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama