Arcus to już piąty z rzędu debiutant, który zakończył pierwszy dzień notowań na minusie. Na zamknięciu poniedziałkowej sesji prawa do akcji (PDA) kosztowały 13,75 zł, czyli 19,1 proc. mniej niż w ofercie publicznej. Oznacza to, że był to najgorszy debiut na GPW w 2007 r. Obroty przekroczyły 9,4 mln zł, a właściciela zmieniło 335 tys. walorów, czyli blisko 15 proc. wszystkich, które znalazły nabywców w subskrypcji.
Zawiniła koniunktura
Zarząd Arcusa, który w komplecie stawił się wczoraj w sali notowań warszawskiej giełdy, i Ludwik Sobolewski, prezes GPW, zgodnie wskazywali kiepską koniunkturę na rynku jako winnego słabego debiutu spółki.
- Ostatnie tygodnie i dni pokazują, że nasz rynek finansowy jest wyjątkowo podatny na złe informacje, nawet małego kalibru, które płyną zza oceanu - skomentował prezes Sobolewski.
Za przykład podał niedawne wypowiedzi Alana Greenspana, byłego szefa Fedu, który postawił w jednym szeregu obecną sytuację na rynku kredytów hipotecznych w USA z największymi kryzysami poprzednich lat, m.in. po pęknięciu bańki internetowej. Wypowiedź, cytowana następnie przez wszystkie agencje, przełożyła się na spadki na światowych giełdach.