Dla łódzkiego przedsiębiorstwa produkcja nie jest dochodowa. Jednocześnie zatrudnione w dziale produkcyjnym 150 osób, czyli około połowy wszystkich pracowników, zapewnia zaledwie 10 proc. przychodów. - Chcemy to zmienić. Analizujemy teraz dwie koncepcje, z których wybierzemy jedną - mówi Mikołaj Habit, wiceprezes Próchnika.
Moce zostaną podwojone?
Według pierwszej z nich, firma handlująca garniturami i odzieżą wierzchnią doinwestuje produkcję. Chodzi głównie o zmodernizowanie i rozbudowę parku maszynowego. To koszt rzędu 1-1,5 mln zł. Dodatkowo byłoby konieczne zatrudnienie przez giełdową spółkę 50-70 pracowników.
Dzięki temu Próchnik mógłby podwoić swoje moce produkcyjne, co miałoby w znacznym, stopniu poprawić rentowność. Przy realizacji tej koncepcji mogą się jednak pojawić problemy z pozyskaniem nowych pracowników, o których już teraz jest trudno. Minusem są też stale rosnące koszty pracy.
Zdaniem M. Habita, teraz jest jednak dobra koniunktura dla producentów odzieży i warto to wykorzystać. Docelowo szycie i tak będzie w coraz większym stopniu zlecane na Wschodzie i w Azji. - Musimy oszacować, ile lat jeszcze ma szanse potrwać ta dobra koniunktura - tłumaczy wiceprezes Próchnika.