"Po czwartkowym osłabieniu, które wynikało głównie z realizacji zysków inwestorów, rano złoty otworzył się na poziomach zamknięcia. Notowania powinny przebiegać spokojnie, choć po południu napłyną ważne dane z USA, które mogą nieco zachwiać notowaniami" - powiedział ekonomista Banku BPH Michał Chyczewski.
Dziś o godz. 14.30 poznamy dane o sprzedaży detalicznej w USA, a o godz. 15.15 dane na temat produkcji przemysłowej. Tymczasem w Polsce nie będzie się wiele działo.
"Niska inflacja nie wywołała natychmiastowej reakcji na rynku walutowym, ale w dłuższym okresie może spowodować osłabienie rodzimej waluty. Odsunięcie perspektywy podwyżek stóp procentowych oznacza bowiem, że inwestorzy grający na zwiększenie się spreadu między naszymi rosnącymi stopami procentowymi, a spadającymi stopami na świecie nie mogą już być tak bardzo pewni realizacji zaplanowanego scenariusza" - ocenia Chyczewski.
W czwartek o 17:10 za euro płacono 3,7810 zł, a kurs dolara do złotego wynosił 2,7240 zł. Euro/dolar był kwotowany po 1,3880.
W czwartek o 17:10 za euro płacono 3,7813 zł, a kurs dolara do złotego wynosił 2,7241 zł. Euro/dolar był kwotowany po 1,3882. (ISB)