"Rynek nie był przygotowany na czwartkową wartość wskaźnika CPI i zareagował panicznie na zaledwie 1,5-proc. poziom inflacji. W ciągu paru chwil rentowności papierów spadły o aż 10-12 pb" - powiedział analityk Banku Handlowego Andrzej Torój.
Ekonomista zwrócił jednak uwagę, że rynek zareagował zdecydowanie za mocno.
"Nie jest to zmiana trendu, lecz sezonowy spadek cen. Wszystkie pozostałe wskaźniki, a szczególnie rynek pracy, pokazują utrzymanie dotychczasowych zagrożeń dla ścieżki inflacyjnej i nie zmieniają perspektywy dalszego zacieśniania polityki fiskalnej" - tłumaczy Torój.
Według niego, w przyszłym tygodniu, gdy nastąpi wysyp danych makroekonomicznych, rynek wróci do równowagi. Zarówno poniedziałkowe dane z rynku pracy, jak i środowe na temat produkcji przemysłowej i jej cen pokażą utrzymywanie się dotychczasowych tendencji i inwestorzy zapomną i chwilowym spadku inflacji.
W piątek ok. godz. 15:00 rentowności obligacji dwuletnich kształtowały się na poziomie 5,22% (wobec 5,32% w ubiegłym tygodniu), pięcioletnie notowano na poziomie 5,51% (wobec 5,71%), a rentowności dziesięcioletnich wyniosły 5,62% (wobec 5,77%). (ISB)