Wczoraj miała obradować rada nadzorcza PKE. Jak poinformował Filip Grzegorczyk, przewodniczący rady a zarazem prezes Energetyki Południe (holdingu, w którym jest PKE), posiedzenie było konieczne, aby ustabilizować sytuację po złożeniu rezygnacji przez trzech wiceprezesów. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że chodziło o to, aby odwołać Jana Kurpa, prezesa PKE. Jednak związkowcy z koncernu siłą uniemożliwili prace rady. Kiedy i gdzie można będzie zwołać następne posiedzenie - nie wiadomo.