Jako całość ubiegły tydzień był dość ciekawy, choć poszczególne sesje nie należały do zbyt porywających. Rynek zachowywał się intrygująco, bo z jednej strony byliśmy świadkami wzrostu cen od wtorkowego poranka do początku sesji w piątek, co mogłoby wskazywać, że na rynku niepodzielnie rządzi popyt. Z drugiej strony jednak trudno było w te rządy uwierzyć, skoro zwyżce cen towarzyszył marny obrót. W trakcie tygodnia mieliśmy do czynienia z chwilami, gdy podnoszenie rynku niemal w ogóle nic nie kosztowało. Ceny rosły same z siebie, jak nadmuchany helem balonik. Wzrost jest faktem, ale jakoś strach się pod niego podpinać, skoro w każdej chwili ktoś może niewielką siłą pociągnąć za sznureczek i w krótkim czasie sprowadzić balonik niżej.
Czekamy na test siły
Fakt, że tej zwyżce cen towarzyszyła tak niewielka aktywność sprawił, że ocena tego ruchu nie jest jednoznaczna z punktu widzenia analizy technicznej, a sądy wydawane są z rezerwą. Popyt był niewielki, ale jednak większy od podaży. Z czego wynika niewielka podaż? Czy zmiana nastrojów i strach przed dalszą zwyżką, czy też jedynie podprowadzenie cen wyżej, by korzystniej sprzedać podsiadane walory? Niska wartość popytu to tylko efekt braku okoliczności, które nie wymagały angażowania większego kapitału, czy też cały potencjał byków, który nie spotkał jednak godnej sobie bariery?
Wątpliwości jest wiele i miała na nie odpowiedzieć sesja, na której aktywność będzie już większa. Przez cały tydzień popyt kąsał podaż, a ta się cofała. Pytanie, jak zachowają się obie strony, gdy dojdzie do poważniejszej wymiany ciosów, a obrót wyniesie grubo ponad 1 mld złotych (na spółkach w WIG20).
Takim testem mógł być poziom oporu, do którego rynek zbliżył się jeszcze w czwartek. Piątkowa sesja miała nam dać odpowiedź, ale nie dała. Ceny oporu wprawdzie nie pokonały, ale też popyt nie stracił szans na dokonanie tego już w nowym tygodniu. Podaż udało się obronić przed dalszą zwyżką, ale i tym razem nie było to wynikiem zwiększonej aktywności graczy pozbywających się papierów. Cały czas jesteśmy w zawieszeniu.