W środę wtorkowy entuzjazm z Wall Street przeniósł się na rynki międzynarodowe. Po największym od 15 października 2002 r. jednodniowym skoku indeksu Dow Jones Industrial Average, który na cięcie stóp procentowych w USA zareagował wzrostem o 336 punktów, ostro w górę poszły wskaźniki giełd zagranicznych. W Tokio Nikkei 225 zyskał 3,75 proc., a w Hongkongu tamtejszy Hang Seng po raz pierwszy zakończył sesję powyżej 25 tysięcy punktów. Szczególne powodzenie miały firmy sprzedające swoje produkty na rynku amerykańskim, gdyż, zdaniem wielu inwestorów, niższe stopy w USA oddalają widmo recesji i słabszego popytu na tym ogromnym rynku. Chętnie kupowano walory firm finansowych, które w ostatnich tygodniach popadły w niełaskę z powodu zapaści na rynkach kredytowych wywołanej przez kryzys w segmencie ryzykownych pożyczek hipotecznych w USA. W Europie takiego wzrostu jak wczoraj nie notowano od ponad roku. Indeks Dow Jones Stoxx 600 miał na plusie ponad 3 proc. Szwajcarski bank UBS poszedł w górę 4,8 proc., na papierach Deutsche Bank można było zarobić 4,5 proc., kurs zaś walorów brytyjskiego kredytodawcy Lloyds TSB wzrósł 4,2 proc. Z powodu drożejącej ropy zwiększała się kapitalizacja firm naftowych, a rosnąca cena miedzi sprzyjała spółkom wydobywczym. BHP, Billiton światowy lider branży górniczej, zyskał 5,8 proc. Ponad 3 proc. w górę poszedł subindeks spółek budowlanych i materiałów, dotąd najgorszy w tym roku. W Nowym Jorku środowe sesje zaczęły się od nieśmiałych wzrostów, a później indeksy miały na plusie ok. 1 proc.. Pojawiły się nowe dane. W sierpniu bardziej niż prognozowano zmniejszyła się liczba rozpoczynanych budów domów i wydawanych pozwoleń na podjęcie takich inwestycji. Gorsze od oczekiwań wyniki kwartalne miał bank inwestycyjny Morgan Stanley. Inwestorów ucieszyła informacja o spadku inflacji w sierpniu. Fed znowu, jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie mógł ciąć stopy procentowe. Powodów chyba nie zabraknie.
Parkiet